Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 czerwca 2010

Acts of Evil, pt. 1

Czytam Acts of Evil Paula Czege. Wydaje mi się że to jeden z najlepszych RPGowych zakupów jaki ostatnio zrobiłem. Jest coś takiego, na co nie mam dobrego określenia, ale chodzi o "podjaranie się" grą, przemożną chęć do zagrania w dany tytuł, kontemplowanie awesomeness, te sprawy; taka jakby odwrotność nostalgii. Miałem tak z paroma grami - InSpectres, Dogs in the Vineyard, In a Wicked Age, Apocalypse World. Przez moment z Houses of the Blooded. Kiedyś, dawno, dawno temu z Magiem: Wstąpienie. Więc teraz mam trochę tak z Acts of Evil i bardzo sobie cenię to dość rzadkie uczucie.

Mały kawałek kontekstu: Paul wypuścił ashcana na GenCon 2007, potem jakoś wszystko ucichło, a wreszcie niedawno stwierdził że na razie nie będzie kończył tej gry. W związku z tym, każdy kto ma ashcana może go dowolnie przetwarzać, jak długo w środku jego produktu będą creditsy dla Paula i nie będzie wykorzystywał logo gry, frazy Acts of Evil i jeszcze jakiejś jednej czy dwóch z tekstu gry. Niestety, Forge ma ostatnio przeciągające się techniczne problemy i nie mam jak zalinkować tej fajnej licencji.

Z grubsza, na ile mogę mówić po lekturze (tekst ashcana nie jest w pełni jasny i nie mam jeszcze dokładnego obrazka jak dokładnie działa ta gra), Acts of Evil jest grą o okultystach i poszukiwaniu osobistej boskości. Postacie graczy są połączone w specjalny sposób, pozwalający im na interakcje ze sobą poprzez czas i przestrzeń. W toku gry, stopniowo odcinają się od relacji ze społeczeństwem i pozbywają się przeszkadzających im kawałków swojej tożsamości, sumienia, etc., na rzecz osiągnięcia swojego celu. Naturalnie dodane do tego jest współzawodnistwo między nimi. Od strony zasad, dość skomplikowane powiązane ze sobą pule kości, a'la My Life with Master. Plus pięć typów NPCów: Underlings, Teachers, Victims, Nobodies, Rivals (myślę że to daje jakiś posmak gry). Do tego nieliniowa struktura narracji, ze skakaniem po miejscach i chronologii.

Acts of Evil jest ładnie wydane: czarna okładka z ręcznie namalowanym logo gry, nad nim okultystyczny znaczek, wszystko lekko machnięte sprejem. Handmade estetyka, podobno w USA częsta na niezależnej scenie komiksowej. Paul kwituje ją prosto: jeśli patrząc na okładkę tej gry masz skojarzenia z garażowym wydaniem jakiejś okultystycznej Biblii, to jest gra dla ciebie.

Paul pisze że jedną z jego motywacji przy wydaniu ashcana była chęć do zatarcia granicy między twórcą a konsumentem. Dlatego Acts of Evil ma dużo komentarzy autora gry na marginesach: nie jestem pewien czy nie należy tej części przesunąć do innej sekcji, chyba po dodaniu tej zasady wszystkie klocki mechaniczne będą na swoich miejscach, nie jestem pewien czy ten mechanizm działa, dajcie znać jak to wyjdzie u was, i tak dalej. Zawsze warto zobaczyć designera gry przy pracy, prawda? Szczególnie jeśli jest jednym z oświeconych designerów ;-)

Poza tym, zasady gry korzystają z liczb pierwszych Lebesgue'a (zwykłe liczby pierwsze, tylko z dodaną 1). How awesome is that?

Będzie więcej, jak znajdę czas żeby porządnie zabrać się za lekturę. Czerwiec temu nie sprzyja.

Side note: częściowo pod wpływem Acts of Evil, serio zastanawiam się czy nie wydać 250 zł na Andreasa "Cromwell Stone". Hate dla Egmontu za politykę "wznowimy albo i nie wznowimy jak nam się będzie chciało albo i nie będzie chciało", jeszcze większy hate dla komiksowych spekulantów.

sobota, 3 kwietnia 2010

Szukam superbohaterskiego RPGa

Przeczytałem ponownie "Strażników" (i po raz kolejny znajduję tam rzeczy które wcześniej umknęły mojej uwadze - jak napis na tablicy w bazie w Arizonie "zabawa wśród dziwnych i powabnych"). No, ale w każdym razie chcę teraz zagrać w RPGa superbohaterskiego właśnie w stylu komiksu Moore'a, "The Dark Knight Returns" (jeśli odciąć kiepskie zakończenie), albo tych co ciemniejszych odcinków Spidermana, jak "Kraven's Last Hunt". Zacząłem więc przeglądać gry superbohaterskie, i niestety jest dość słabo. Większość z nich to gamistyczno-simowe kolosy; rules heavy, oparte na point-buy gry z długimi listami supermocy, a reszta wydaje się skupiać na wcześniejszych komiksach niż te które mi się najbardziej podobają. Po wstępnej selekcji zostały mi do rozważenia BASH!, Capes, With Great Power, ICONS, Truth & Justice i Wild Talents, ale chyba wszystko wymagałoby dość znaczącego hackowania.

No to hackowanie: na myśl, naturalnie, przychodzi Apocalypse World. Niestety, Vincent mówi że preview edition jeszcze nie ma rozdziału o detalach custom moves i tworzeniu własnych. Projekt na wakacje? Nie-ludzkie typy zagrożeń we Frontach ładnie by zrobiły niektóre rzeczy, Maelstrom się czymś zabawnym settingowo zastąpi, bo przecież trzymanie się uniwersum Strażników nie ma sensu. Typy postaci z AW ładnie załatwiłyby różne postacie, przykładowo:
Nite Owl - najprostszy byłby Driver, ale ewentualnie zastanawiałbym się nad Savvyheadem.
Ozymandias - Skinner, chyba bez wątpienia. Może Operator.
Rorschach - Ina sugerowała Angela, ja bym się skłaniał ku Gunluggerowi. Spory rozstaw, oba by pasowały.
Silk Spectre - jednoznacznie Battlebabe
Dr. Manhattan - Brainer? Albo, o, Savvyhead. Chociaż Manhattan by mnie najmniej interesował z wszystkich postaci z komiksu i w zasadzie mógłbym go sobie bez żalu darować.
The Comedian - Gunlugger, jeśliby Rorschach tego nie zajął.