Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wave. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wave. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

11 V 2013: Joanna Makabresku i Boanerges

W Kawiarni Naukowej (nowa lokalizacja jest całkiem fajna, jedyny minus to zapach krakowskiej zagrzybionej piwnicy) co jakiś czas grają postpunkowo zimnofalowe rzeczy, i byłem niedawno na Boanerges supportującym Joannę Makabresku.

Boanerges (nie, nie ta unblackowa grupa) okazało się być fajnym postpunkowym duo z monotonną perkusją i tekstami które Osoba Towarzysząca - dużo mniej ode mnie usatysfakcjonowana z koncertu - podsumowała jako "jaja i szczypior / miód i mleko / wojna i zwątpienie". Ja byłem bardzo zadowolony i trochę żałuję że nie wziąłem ich płyty - mam nadzieję że będzie jakaś okazja.

Joanna Makabresku zagrała bardzo, bardzo fajnie - było sporo kawałków z "Piątej Prostytucji" - Mięso, Fabrykę, Wakacje w Warszawie, Bujdogenerator, Pracę nową, ... - i trochę nowych (nieśmiało była mowa o nowej płycie w 2014). Dobrze było ich usłyszeć i cieszę się że można w Krakowie posłuchać takiej muzyki na żywo.

czwartek, 12 stycznia 2012

Solid Space, 1982, Space Museum, pure awesome

Mój ostatni hype: Solid Space. To brytyjski projekt który wydał jeden album w 1982 i to zasadniczo wszystko co o nich wiem - aha, jeszcze że chcesz posłuchać przynajmniej kawałka poniżej. Przypuszczam że powodem była śmierć jednej osoby z oryginalnego trio (por. strona), ale to tylko zgadywanie.

Tu i ówdzie można się natknąć na nieśmiałe plotki że "Space Museum" ma zostać wznowione; jest też strona (gdzie jest poprawna tracklista do linka z końcu posta, a poza tym warto zwrócić na doskonały obrazek na okładce). A brzmią tak:



i potem chce się więcej.

Więc jeśli też po raz dwudziesty klikasz replay, to możesz też oszczędzić sobie trudu i złapać cały album (i jest tam trochę dobrych dźwięków, imo warto).

czwartek, 18 listopada 2010

'Blume'

Trochę dobrej emo muzyki do zapętlenia. 'Blume', klasyczny (tak ze 20 lat historii i różnych wersji? tu przykładowa jedna i druga) kawałek Clair Obscur, na żywo robi dość piorunujące wrażenie, i naprawdę warto dać im te 3:37 swojego życia:



Bo czasem po prostu jest tak, że nie ma się nic do zrobienia, ale zamiast iść spać klika się replay i replay.

wtorek, 19 października 2010

Les Rockets

Słucham ostatnio doskonałej składanki best-of Rockets, zatytułowanej "Galactica" (Rockets, najpierw około-wave'owe rzeczy, potem elektronika, italo disco, dużo dobrych rzeczy, i na pewno każdy zna ten hicior?). Chwytliwe, proste melodie, nic bardziej wyrafinowanego niż parę syntetyzatorów i gitar, charakterystyczne kostiumy i makijaż, pasujące do całości tego wszystkiego teksty, i na "Galactica" co kolejny kawałek to lepszy. Czyste złoto (czy raczej srebro), enjoy:


wtorek, 12 października 2010

Der Golem na jutubie

Przyszło mi do głowy, że może warto będzie kiedyś napisać trochę o projektach Romana Sidorowa. Der Golem to dobra rzecz na późno-jesienną pogodę, zwłaszcza jeśli ktoś ma problemy ze słuchaniem Joy Division bo za wesołe, a Staruha Mha to jedna z lepszych dark ambientowych rzeczy evar. Był, bo gość za tymi (i paroma innymi, ale na ogół są one strasznie trudno dostępne) projektami niestety zabił się 23 IX 2003. Na razie, jedno z niewielu dostępnych nagrań video - jakość obrazu kiepska, lekko rozmyty dźwięk, kilku przećpanych, smutnych Rosjan łączących spadkobierców cold wave z postindustrialem - innymi słowy, kult:


piątek, 25 czerwca 2010

24 VI 2010; Kraków: Fabryka; KOT

KOT grał w ramach [wstaw reklamę] Art Boom Festival - jakoś taka moda ostatnio w Krakowie, żeby festiwale nazywać od sponsorów, mam nadzieję że to krótkotrwały trend. To ich pierwszy koncert w Krakowie w ogóle, o ile wiem. Tym fajniej że za darmo.

Nie byłem wcześniej w Fabryce. Nie zwiedzałem jakoś głębiej, ale zrobiła na mnie dobre wrażenie - dojazd mam nie-tak-fatalny (jak większość Krakowa :P), w środku raczej minimalistyczny wystrój wnętrz - beton + obowiązkowe fotele a'la Alchemia + wiszące na ścianach prace plastyczne artystów którzy jak dotąd się tam prezentowali. A, bo w ogóle historyjka jest taka, że klub podziała parę lat, a potem wszystko się wyburzy i wybuduje apartamenty. W efekcie, mają podobno dużą swobodę w robieniu krzywdy wnętrzom i tak dalej. Myślę sobie, że fajnie by było gdyby np. 8 edycja noise4cash się tam odbyła, miejsce całkiem by pasowało. Chętnie przejdę się tam jeszcze, jeśli coś bliższego moim okolicom muzycznym się trafi.

No ale KOT. Obsuwa z 40 minut, pograli chyba kolejne 40, nie patrzyłem na zegarek, za fajnie było. Całej tracklisty niestety nie pamiętam, zaczęło się od 'Mam naganne', na koniec były 'Łzy matki', po drodze 'Pchły', 'Na grobie', 'Szczękościsk'. Dwa ostatnie były powtórzone w ramach bisu, bo źle się nagrały - yup, koncert był rejestrowany, więc może będzie jakoś dostępny - oby!

Z bocznych schodów widok był niezły, ale z uwagi na dźwięk lepiej by było wybrać inne. Wizualnie - wiadomo: gestykulacja Bąkowskiego dobrze zgrana z dźwiękiem, lekko pretensjonalna. Dwójka z boku z magnetofonami przewieszonymi przez ramię, głośniki, beton. Dobrze to wszystko pasowało do muzyki.

Muzycznie - Bąkowski na żywo śpiewa/deklamuje bardziej agresywnie niż to słychać studyjnie. Momentami patrząc na niego miałem wrażenie że przy najbliższej okazji komuś da w twarz, charakterystyczne "no" kończące większość kawałków miało w sobie duże pokłady agresji - to takie "no", po którym już się nie rozmawia. Czasem dodatkowe wokale przez (nie rozróżniam niestety po nazwiskach) jednego z pozostałej dwójki. Magnetofony świetnie się sprawdzają na żywo, bardzo niskie, dronujące brzmienie. Cały koncert podgłośniono też dość mocno. Zbierając wszystko do kupy, wyszło dość sugestywnie, intensywnie, na pewno idę na KOTa przy kolejnej okazji, oby szybko.

W sumie - cud, miód i orzeszki. No dobra, bez orzeszków, kupione na wypadek koncertowej nudy w Eszewerii pestki dyni poczekają do Gorlic.