Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post-rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post-rock. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 października 2011

12 X 2011; Kwoon

W skrócie, to koncert Kwoon w Imbirze miał wszystko to, co sprawia że koncerty w większości miejsc w Krakowie są chujowe: godzinne opóźnienie, fatalne nagłośnienie i brak miejsca i tlenu.

Najpierw zagrało Papertree, które jest polskim projektem, jak na moje ucho, to chcącym być Red Sparrowes czy Pelican (ale nie znam się na trendach w postrockach, więc równie dobrze to mogą chcieć być Russian Circles czy co tam teraz jest modne). . Wyglądało na to że ludzie z zespołu dobrze bawili się na scenie, więc przynajmniej im to granie daje radość, a skoro tak, to jakoś nie wypada mi się czepiać. Więc w skrócie, to się wynudziłem, nie lubię takiej muzyki na żywo, studyjnie też coraz mniej. Przynajmniej nie było wizualizacji (dalej mam traumę po A Storm of Light).

Kwoon zagrało w porządku, chociaż nagłośnienie było naprawdę fatalne (co przypomina mi o jedynym przekonywującym mnie argumentem za stoperami w uszach na koncertach: redukują szum na tyle, że da się rozpoznać muzykę w tym co leci z głośników). Oczywiście zagrali I Lived on the Moon, trochę nowych kawałków (były całkiem OK) i bardzo ładny walec z wysokimi rejestrami pod koniec, przez który miałem trochę wrażenie że rozgrzewali się przez godzinę żeby grać przez dwie minuty.

No nie wiem. Jakoś tak bez szału było.

wtorek, 27 września 2011

I Palindrome I na żywo, 1992

Wróciłem ostatnio do słuchania They Might Be Giants, a przy okazji znalazłem poniższe fajowe wykonanie 'I Palindrome I', zaraz po wydaniu "Apollo 18" (palindrom to chyba mój ulubiony kawałek z tej płyty). Hipsterze, słuchaj lepiej They Might Be Giants, a nie projektów znanych z muzyki do seriali (#arcadefire).

poniedziałek, 3 maja 2010

Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra & Tra-La-La Band - [2008] - 13 Blues for Thirteen Moons

Słucham ostatnio dużo "13 Blues for Thirteen Moons". Nie lubię za bardzo Godspeed You Black Emperor! (notabene, reaktywowali się ostatnio, ciekawe co z tego wyjdzie), niejako poprzednika Silver Mt. Zion Orchestra (będę używał tej wersji, bo różnych odmian i dodanego tralala jest bazylion), ale "13 Blues..." leci u mnie często - może jest tak, że im nowsze tym lepsze? Nie wiem czemu to mi pasuje a GYBE nie - może po prostu jest tak, że GYBE też jest bardzo OK, tylko nie udało mi się tego zauważyć. Stawiałbym że to dlatego że "13 Blues..." jest bardziej zróżnicowane muzycznie niż, powiedzmy, "Lift Your Skinny Fists Like Antennas to Heaven". Anyway, jest tam dużo fajnych rzeczy: troche połamanych przejść, obowiązkowa zabawa motywami klasycznymi, niewesołe teksty o społeczeństwie, świecie i życiu w ogóle, charakterystyczne dla post-art-avantgarde-whateva-rocka przejścia i motywy, w tym kawałki które nie mogą się skończyć - innymi słowy, to co najlepsze w gatunku. Myślę że warto.

wtorek, 26 stycznia 2010

Godspeed You! Black Emperor - [1999] - Slow Riot for New Zero Kanada

Raczej nie lubię Godspeed You! Black Emperor - "F♯A♯∞" nie zainteresowało mnie na tyle żeby przesłuchać je więcej niż dwa-trzy razy, "Lift Your Skinny Fists Like Antennas to Heaven" wydaje mi się nudne i nijakie. W efekcie nie bardzo mam ochotę zapoznawać się z resztą dyskografii. Jedna rzecz od GY!BE której w miarę często słucham to EPka "Slow Riot for New Zero Kanada". Co prawda jest tam sporo nieciekawych fragmentów z klasycznym instrumentarium bez których doskonale możnaby się obejść, ale fragmenty z deklamacją tekstu są świetne (a nie jest łatwo dobrze połączyć deklamacje z dźwiękiem, nawet mistrzom pokroju Inade to czasem nie wychodzi). Do tego, spora replayability jak na tak przejrzystą muzykę.