piątek, 2 listopada 2012

Ciasta francuskie z półproduktu

Ostatnie kuchenne odkrycie: płaty surowego ciasta francuskiego. Do kupienia w Lidlu, Tesco i podobnych.

Można je na przykład pociąć na kwadraty, wlożyć do środka czekoladę (mało - tak z 1/3-1/4 łyżeczki) i rodzynka albo morelę lub dwie, skleić rożki razem, piec około 20 minut, a potem pożerać popijając hipstersko-domową kawą.

wtorek, 23 października 2012

Jale i ulfire

Czytam ostatnio "A Voyage to Arcturus" i to że znalazłem tam opis nieznanych na Ziemii kolorów (które pojawiają się np. w Carcosie) jest chyba niezłym pretekstem do odświeżenia bloga (lepszym niż posty o Ambiencie 2012, Offie, Unsoundzie albo Venetian Snares, które chyba podzielą los tekstu o Ambiencie 2011, i zdecydowanie lepszym niż narzekanie na to, że blogspot ma teraz równie chujowy edytor co wordpress). A więc!

Another remarkable plant was a large, feathery ball, resembling a dandelion fruit, which they encountered sailing through the air. Joiwind caught it with an exceedingly graceful movement of her arm, and showed it to Maskull. It had roots and presumably lived in the air and fed on chemical constituents of the atmosphere. But what was peculiar about it was its colour. It was an entirely new colour - not a new shade or combination, but a new primary colour, as vivid as blue, red, or yellow, but quite different. When he inquired, she told him that it was known as "ulfire". Presently he met a second new colour. This she designated "jale". The sense impressions caused in Maskull by these two additional primary colors can only be vaguely hinted at by analogy. Just as blue is delicate and mysterious, yellow clear and unsubtle, and red sanguine and passionate, so he felt ulfire to be wild and painful, and jale dreamlike, feverish, and voluptuous.
David Lindsay "A Voyage to Arcturus", 2005, Dover Publications, s. 40.

środa, 12 września 2012

Można zbudować uniwersalną maszynę Turinga w Magic: The Gathering

Jak w tytule: istnieje 50-kartowe combo w partii Magica dla czterech graczy pozwalające zbudować uniwersalną maszynę Turinga (o ile maszyna Wolframa rzeczywiście jest uniwersalna, co jest kontrowersyjne) (ale nawet jeśli nie, to w maszynie na Magicu można prawdopobnie uzyskać więcej kolorów).

Wyobraź sobie: wysyłamy czterech ludzi do czarnej dziury w czasoprzestrzeni Malamenta-Hogartha, żeby grając w Magica udowodnili niesprzeczność ZFC.

czwartek, 6 września 2012

Budapeszt

O, mam reakcję alergiczną. Wiii!

Pro-tip na podróż do Budapesztu jest taki: dojazd autokarami Voyager i OrangeWays kosztuje tyle samo, ale OrangeWays podobno daje do tego darmową kawę lub czekoladę.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Hisko Detria - [2012] - Static Raw Power Kraut

Jeśli tytuł nie powiedział ci wszystkiego co potrzebujesz, to będziesz wiedzieć czego się spodziewać kiedy tylko spojrzysz na okładkę:


Ale dla porządku, Hisko Detria to kawałek świetnego krautrocka zmieszanego z psychodelą przy którym warto spędzić parę godzin, bo: jest za darmo (tutaj), jest doskonały, ma drugi najlepszy cover "On the Road Again" Canned Heat ever (bo pierwszy to oczywiście Les Rockets, które MUSISZ znać jeśli tu zaglądasz), i chyba musisz być naprawdę straszną marudą jeśli potrzeba ci jeszcze jakichś dodatkowych powodów.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Kilka wywiadów muzycznych...

Które znalazłem w starym drafcie posta. Są spóźnione o pół roku lub więcej, ale wciąż w sam raz na to, żeby zmarnować twój wieczór / poranek / popołudnie. Muszę chyba częściej zaglądać do starych draftów.

Polski blog / magazyn Santa Sangre zawiera sporo ciekawych materiałów, w tym wywiad z Massimo Magrinim aka Bad Sector. Dwa wywiady z Williamem Bennettem jako Cut Hands: jeden i drugi. A do tego jeszcze: Z'EV, Alva Noto, dwuczęściowy z Chrisem Carterem i Cosey Fanni Tutti, Empusae, Esplendor Geometrico, oraz Sieben i Job Karmą jako J7K.

A jeśli komuś mało, tu na Ballardian jest fajny stary wywiad z Johnem Foxxem (wiadomo o czym). Jeden i dwa (z 2006, więc sorry ale bez The Maths).

Enjoy!

środa, 22 sierpnia 2012

(kolejna) duża książka o historii RPG (+pierwszy GenCon)

Fandom RPGowy też jest taki (sauce):


W kontekście o którym dzisiaj, oznacza to, że jak wziąć tę grupę ludzi którzy interesują się RPGami, i wyróżnić tych, którzy interesują się starymi RPGami (like, powiedzmy, tak z lat od 1974 do połowy lat '80), to można ich podzielić na taką część, która zajmuje się głównie graniem  i wydawaniem własnych rzeczy, i na taką, która zajmuje się kolekcjonowaniem starych materiałów (podręczników, zine'ów, notatek Luminarzy Hobby, kart postaci, ulotek z konwentów, name it). Jak się okazuje, te dwie części niekoniecznie mają ze sobą wiele wspólnego, (por. Tavis Allison, tutaj), a ta kolekcjonerska część siedzi podobno głównie tutaj.

I w tej kolekcjonerskiej części, jest taki człowiek który nazywa się Jon Peterson, ma bloga tutaj, i wydał ostatnio dobrze się zapowiadającą książkę. Książka nazywa się Playing at the World, jest napisana na podstawie masy materiałów z przeszłości hobby (w tym właśnie różnych materiałów istniejących w jednej kopii, jak różne notatki Arnesona itp.), i jest historią gier fabularnych i bitewnych, koncentrując się głównie na okresie 1964-1977, czyli na samych początkach; aha, i jest potworem na ponad 650 stron, zapowiadając się na dobre uzupełnienie Appelcline'a Designers and Dragons (ja najbardziej cieszę się na 80 stron o grach bitewnych, od przed 1780 r.). Playing at the World ma nie zawierać anegdotek i historyjek osobistych, tylko ma być bardziej akademicką książką o początkach gier fabularnych (zobacz spis treści na preview Amazonu). A blog Petersena ma być uzupełnieniem (podobnym do kolumny Appelcline'a na rpg.net) do książki, z dodatkowymi materiałami i rzeczami które nie zmieściły się w środku; chyba dobrze dodać go do RSSa - ja np. dowiedziałem się przypadkiem, co było drugą wydaną w historii grą fabularną (spoiler: ani Tunnels & Trolls, ani Empire of the Petal Throne). Jeśli kogoś interesują takie rzeczy, to zarówno książka jak i blog wydają mi się być pozycjami wartymi uwagi.

Tenże Petersen zamieścił reklamę książki, którą rozwiesił na ostatnim GenConie, a która to reklama zawiera opis, fragmenty relacji i mapę pierwszego GenConu ever, w 1968 - łącznie z ilością zjedzonych hot dogów i pop cornu, ilością uczestników (96 osób) i tak dalej. Enjoy.


wtorek, 21 sierpnia 2012

[rant] Fora RPGowe

To jest krótki rant o RPG i forach internetowych, przeznaczony właściwie tylko dla jednej osoby. Sorry, cała reszto! Jutro będzie link o historii RPGów. A ten post idzie tutaj, a nie na Pustościankę, bo nie ma w nim wiele contentu, a poza tym tag "emo" już zbytnio tam dominuje, i zresztą bo tak.

Najpierw myślałem że będzie się składał z dwóch części: co jest fajnego w pomyśle na europejski rpg.net i co jest słabego w pomyśle na europejski rpg.net, ale wyszło mi coś innego, czyli: dlaczego ja raczej bym tam nie zaglądał.

No więc po pierwsze, wiesz doskonale że spora (większa?) część fandomu RPGowego i kultury wyrosłej wokół RPGów generalnie jest dość toksyczna, chora i dysfunkcjonalna, a sieciowy fandom RPGowy prowadzi w tym rankingu, i że najlepsza strategia wchodzenia w kontakt, to unikanie kontaktu. Przykładów jest wszędzie na pęczki, nie ma po co linkować do kolejnych. To jak z lubianą przez Ciebie "zasadą chuja" - nie chcemy grać z ludźmi którzy zachowują się jak chuje, więc po co spotykać się z nimi w sieci?

Oczywiście, może da się wyciąć niechciane osoby i niechciane zachowania, ale jedyny sposób jaki znam i jaki się sprawdzał, to ostra moderacja i częste bany oraz ignore'y. Niestety, równie oczywiste jest to, że (1) trudno jest uniknąć przepychanek back, wojen i flejmów ze zbanowanymi osobami, (2) jeśli nie mamy wyraźnej wizji tego do czego ma służyć forum (a samo sformułowanie "europejski rpg.net" jedyne co niesie ze sobą, jeśli dobrze je rozumiem, to właśnie maksymalnie inkluzywne forum), to polityka ostrej moderacji nie bardzo zadziała, (3) ludzie generalnie nie lubią ostrej moderacji,(4) ostra moderacja jest trudna do wdrożenia i utrzymania.

Po drugie, wydaje mi się że fora są coraz bardziej obsolete środkiem komunikacji (niezależnie od powstającej na nich bardzo często dziwnej kultury forumowej, w której status społeczny jest wyrażany ilością postów i datą rejestracji, i gdzie status jest przedmiotem nieustannej gry i obrony - a to wszystko nie sprzyja rozmowie). Po co mam korzystać z forum, skoro mogę rozmawiać z ludźmi z którymi chcę prywatnie, na twitterze, fejsie albo g+? Jedyny powód dla którego ja mogę chcieć korzystać z forum, to fora wąsko wyprofilowane - w wypadku RPGowym, jak np. forum Adept Press. Ale znowu, to nie są fora inkluzywne.

No bo co właściwie daje mi forum o RPG? (1) Mogę poznać tam ludzi do gry - ale nie jest jasne czy to jest jakkolwiek efektywne (IMO nie, dowolny konwent w okolicy zadziała lepiej). (2) Nie mam czasu na bycie na bieżąco z rpg.net - dlaczego miałbym więc angażować się w kolejne forum? (3) Jeśli traktuję forum jako źródło newsów, to co sprawi że zacznę korzystać z nowego, zamiast przeglądać co jakiś czas storygeje albo odpowiednie podforum Big Purple? Niezależnie już od tego, że blogi autorów i newslettery wydawców są dużo lepszym i bardziej wiarygodnym źródłem informacji. (4) Wreszcie, mogę traktować forum jako narzędzie do dyskusji na temat gier, pewnie w postaci AP. Ale tutaj już fora wykrzaczają się "po całości" - o takich rzeczach prawie nigdy nie ma po co rozmawiać z losowymi (a często nawet znajomymi) ludźmi z sieci, bo ich agendą rzadko kiedy jest pomoc w rozwiązaniu Twoich problemów albo rzeczowa rozmowa o grze. Jeśli potrzebujesz pomocy autora gry, na ogół wiesz przecież gdzie ją znaleźć. A jeśli korzystasz (tak jak robiłem ze dwa lata temu tutaj) z AP po to, żeby zapisywać sobie samemu różne rzeczy, to chyba dużo lepiej używać do tego bloga - na przykład dlatego, że masz kontrolę nad komentarzami, i nie potrzebujesz czekać na decyzję i wolny czas moderatora który usunie (albo i nie usunie) pisaninę jakiejś tam kolejnej gwiazdki internetu.

OK, jest jeszcze (5) użycie forów do luźnych rozmów o hobby. No więc mi się wydaje, że to niespecjalnie zadziała w takim wielkim, inkluzywnym, fioletowym czymś. Dlaczego? Ano, zamiast się o tym rozpisywać, znacznie lepiej zrobię wrzucając cytat (stąd):
"We love pigs." Imagine that as the rallying cry of people finding one another to enjoy their interest together.
Only then they might find ...
- Some of them love to kill, butcher, and roast pigs, and then fall to a joyous meal accompanied by side dishes and intoxicating beverages.- Some of them love to purchase and trade entertaining representations of pigs, whether china-glazed statuettes or photography or whatever. - Some of them love to house, breed, and raise pigs, habituating them to humans and distributing them to like-minded people as pets
Sincerely proclaiming "We love pigs" is not sufficient to ensure that any random grouping formed from these people will be able to have fun loving pigs together. Nor will it be functional for anyone to lay claim for their favored way to be the one-and-only way.
But that's what happened to the role-playing hobby. Somehow, "we love role-playing" is supposed to overcome any differences concerningwhy we play. And that is stupid, because it means that people get addled by the identity-issue of being a gamer and therefore suffer frustration and no fun because they keep trying to play with people with utterly different priorities (who are in exactly the same position). In trying to resolve it, their discussions instantly get bogged down with competing claims regarding who is or isn't the "real role-player" in the room.

A to wszystko już na poziomie, na którym nie zaczęliśmy nawet zastanawiać się nad tym, jak rozwiązać problemy językowe, na jakie pewnie natknie się taki europejski rpg.net. Więc ja byłbym raczej dość sceptyczny co do takiego pomysłu.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

10!

Jeśli dobrze liczę, jakoś teraz mija mi dziesięć lat grania w RPGi. Dziesięć lat to nie brzmi specjalnie długo, ale daje około jednej czwartej istnienia tego hobby (zależnie jak liczyć, no bo Wesely prowadzi Braunsteiny od 1967, Blackmoor Arnesona to 1970/1971, Chainmail to 1971, a pierwsza edycja D&D wychodzi w 1974, więc jedna czwarta to chyba w miarę uczciwe szacowanie).

Zastanawiałem się przez chwilę czy pisać coś okolicznościowego, ale wychodziły mi tylko agresywne ranty, przydługie listy albo nostalgiczne nudzenie.

Pomyślałem sobie więc, że lepiej darować sobie smutne pierdolenie o niczym i zamiast tego wrzucić obrazek kota w kosmosie (z tego oto wspaniałego tumblra!) oraz (po raz któryś-tam) link do jednego z najlepszych postów o RPGach jakie kiedykolwiek przeczytałem, a który jest w sam raz na takie okazje.

Off to next ten!



wtorek, 10 lipca 2012

Opowiadania science fiction w czasopismie "Problemy"

Jednym z moich wspomnień z dzieciństwa to jak siedzę przy kominku i przeglądam wielką stertę starych czasopism, szukając paru stron z opowiadaniami science fiction w środku. Czasopismo to "Problemy", wydawane między 1945 a 1993 rokiem. Większość czasopisma zawierała artykuły popularnonaukowe z różnych dziedzin, recenzje książek, gry logiczne... i właśnie kilka stron fantastyki, na tzw. żółtych kartkach (które były różnego koloru, niekoniecznie żółtego zresztą). Nie wiem jak długo ukazywały się żółte strony - Paweł Laudański w tekście z Fahrenheita twierdzi że od 1971 roku [jest tam też lista opowiadań z "Problemów", ale tylko rosyjskich autorów (może w którymś z numerów F jest też więcej, ale mi się nie udaje znaleźć)]; nie wiem czy żółte kartki były obecne w "Problemach" do samego końca. Do wielu opowiadań dołączano również ilustracje.

A skoro ostatnio znalazłem w garażu, między numerami "Sztuki", "Wszechświata" i "Wiadomości Numizmatycznych", trochę zachowanych numerów, pomyślałem że może nie zaszkodzi zrobić listy opowiadań które się w nich ukazały - zwłaszcza, że po krótkim googlaniu, nie umiem znaleźć nic podobnego. No bo skoro mi przyszło do głowy żeby czegoś takiego szukać, to może przyjść komuś jeszcze; a poza tym byłem całkiem ciekaw kogo czytałem te ~17 lat temu. Ta lista jest, oczywiście, daleka od bycia kompletną. Pewnie Biblioteka Jagiellońska albo podobna instytucja mają komplet; spróbuję kiedyś wybrać się tam i uzupełnić.

A o czym są te opowiadania? O istotach we wnętrzu Ziemi ("Ognie od wewnątrz"), seksie z obcymi ("Wenusjańska miłość"), dziwnych naukowych eksperymentach ("Sześć zapałek"), reklamach ("Syn reklamy", "Człowiek podświadomy"), przerażającym Pierwszym Kontakcie ("Okno"), przeludnieniu ("Bilenium"), o końcu świata i miejscach testów broni atomowych i o tym jak otoczenie wokół nas cofa się do czasów pierwotnych ("Ostatnia plaża", "Głosy czasu"), najpiękniejsze opowiadanie o eksploracji Kosmosu jakie znam ("Ziemia, Ziemia!"), ...

Lista w formacie: numer, rok, autor, tytuł, ew. numer części opowiadania. Część opowiadań znam tylko ze spisu treści (częściowo lub w całości wyrwane kartki), inne są w numerach których nie mam - przynajmniej niektóre numery grudniowe miały podsumowanie wszystkich tekstów które wyszły w "Problemach" w danym roku. Uporządkowane chronologicznie:


338, maj 1974, Larry Niven "Doczekam", Artur C. Clarke "Ognie od wewnątrz"
341, sierpień 1974, Abe Kobo "Totaloskop", Konisi Gaku "Sennorama"

346, styczeń 1975, Pierre Barbet "Zadziwiająca planeta", Pierre Barbet "W zmowie z naturą", Pierre Barbet "Szczątki w Kosmosie"
347, luty 1975, Isaac Asimov "Ryzyko"
348, marzec 1975, Bernard Mathon "Wracamy do siebie, maskul, kochanie", Rolf Edberg "List do Admirała Krzysztofa Kolumba"
349, kwiecień 1975, Dymitr Bilenkin "Nie zdarza się...", Władimir Michajłow "Pilot ekstraklasy"
350, maj 1975, Arthur C. Clarke "Depresja", Arthur C. Clarke "Przeciek informacji", Arthur C. Clarke "Czy cię kiedyś zapomnę?", Arthur C. Clarke "Wyścig zbrojeń"
351, czerwiec 1975, Kirył Bułyczow "Wyścig zbrojeń"
352, lipiec 1975, J.G. Ballard "Głosy czasu"
353, sierpień 1975, Arthur C. Clarke "Lada dzień do nabycia w sklepach", Arthur C. Clarke "Oporna orchidea"
354, wrzesień 1975, Henryk Altow "Port Kamiennych Burz"
355, październik 1975, Arkadij i Borys Strugaccy "Sześć zapałek", Horace Gold "Harvey i skrzydła", Charles van Doren "SR"
356, listopad 1975, Finn O'Donneban "Planeta drzewiaków"
357, grudzień 1975, Herbert W. Franke "Zielona kometa" (wybór ze zbioru "Zielona kometa")

376, lipiec 1977, Poul Anderson "Eutopia", Sydney J. Bounds "Hibernacja"

382, styczeń 1978, Sever Gansovskij "Część tego świata" (I)
383, luty 1978, Sever Gansovskij "Część tego świata" (II)
384, marzec 1978, Sever Gansovskij "Część tego świata" (III)
385, kwiecień 1978, Andrzej Brodziak "Dalekosiężny nasłuch", Elżbieta Organiściak-Cebulska "Cykliczna wizyta", Grzegorz Grysiński "Wykład eksperymentalnego futurologa Sybil Theta", Stanisław Aleksandrowicz "Próba samotności"
386, maj 1978, Konisi Gaku "Podziemne Elizjum", Sakyo Komatsu "Nowy produkt firmy SEKAY", Sakyo Komatsu "Kwiaty z dymu"
387, czerwiec 1978, Jurin Miedwiediew "Feralna trzynastka 'Oskarów'", A.E. Van Vogt "Widma"
388, lipiec 1978, Bohdan Petecki "A...B...C... dwadzieścia cztery"
390, sierpień 1978, Clifford D. Simak "Potyczka", Herbert Franke "Dlaczego nie strzelasz do Peggy?"
390, wrzesień 1978, Ursula K. Le Guin "Mistrzowie", Ray Bradbury "Sawanna"
391, październik 1978, J.H. Rosny Aine "XIPEHUZ", Robert Sheckley "Bezsensowne pytania"
392, listopad 1978, Wolfgang Jeschke "Poezja", Ursula K. Le Guin "Kwiecień w Paryżu", Arthur C. Clarke "W jądrze komety"
393, grudzień 1978, Józef Kozielecki "Smutek spełnionych baśni" (wybór fragmentów), Robert Sheckley "Zła kuracja"

402, wrzesień 1979, Ursula K. Le Guin "Królowa zimy", Andrzej Pruszyński "'Dune' Franka Herberta" (omówienie)

406, styczeń 1980, Ursula K. Le Guin "Dziennik róży", Bohdan Gębarski "Nostalgia"
407, luty 1980, J.G. Ballard "Ogród czasu", Christian Lecurier "Syn reklamy", esej Carla Sagana "Czy Kosmici odwiedzali Dogonów?"
415, październik 1980, Ray Bradbury "Ziemia, Ziemia!"
417, grudzień 1980, Wolfgang Jeschke "Wrota nocy" (I)

419, luty 1981, Sam J. Lundwall "Cienie przeszłości w zamku C." (fragment książki "Dziewczyna w oknie przy Krawędzi Świata", J.G. Ballard "Ostatnia plaża"
420, marzec 1981, Peter Szentmihalyi Szabo "Skurczony czas", Peter Szentmihalyi Szabo "Czarne i białe dziury"

429, kwiecień 1982, J.G. Ballard "Bilet do wieczności", Howard Schoenfeld "Zmyślone logicznie"
432, lipiec 1982, J.G. Ballard "Bilenium", J.G. Ballard "Człowiek podświadomy"

463, luty 1985, Bob Leman "Okno"
466, maj 1985, Henry Kuttner "Chociaż mu się nie przelewa", Robert Sheckley "Wrażenia z Lagranaku"
467, czerwiec 1985, Brian W. Aldiss "Nieobliczalna gwiazda"
468, lipiec 1985, Jack Williamson "Z założonymi rękami" (I)
470, wrzesień 1985, J.T.McIntosh "Nieśmiertelność dla wybranych" (część I, chociaż to nie jest zaznaczone inaczej niż przez "c.d.n." na końcu tekstu)

481, sierpień 1986, Andrzej Zimniak "Rzeźbiarze o poranku"

488, marzec 1987, James Inglis "Nocna straż", Andrzej Drzewiński "Przebudzenie Lionela"
494, wrzesień 1987, Ronal M. Hahn "Coś się tu dzieje, ale pan nie wie, co, czy nie tak, mister Jones?", Janusz A. Zajdel "Wyjątkowo trudny teren", Maria Kłobska "Wujaszek", Eduardo Goligorsky "Wenusjańska miłość"

504, lipiec 1988, Orson Scott Card "Nad rzeką Hatrack"

531, listopad 1990, Isaac Asimov "Kobieca intuicja"



Jak widać po nazwiskach autorów, publikowano tam często naprawdę dobrych pisarzy. Niektóre z opowiadań są też dość stare - np. "XIPEHUZ" napisano w 1887 roku (!). Ja sam przypomniałem sobie o Problemach przy czytaniu "Ogrodu czasu" (wydanego po polsku pierwszego tomu opowiadań Ballarda którego związek z "The Complete Short Stories" jest cokolwiek niejasny), kiedy ze zdziwieniem zorientowałem się że mnóstwo tych opowiadań znam skądinąd. Myślę sobie czasem, że byłoby świetnie gdyby ktoś wydał antologię tego, co wyszło w "Problemach" - skoro jest po co wydawać "Rakietowe szlaki", to czemu nie antologię opowiadań z "Problemów"? Według linkowanego wyżej tekstu z Fahrenheira, część - ale nie wszystkie - z opowiadań zamieszczonych w "Problemach" znalazło się potem w "Krokach w nieznane".