niedziela, 1 stycznia 2017

O 2016

Planowałem znowu trzy rzeczy. Zrobiłem kurs Vipassany (3-14.08), Orla nie wyszła niestety (bo kiedy już mogłem iść to śnieg spadł), dystans maratonu też (kilka razy zrobiłem między 30 a 35 km, oraz spory kawałek tej trasy - ze względu na śnieg, do Col des Possettes i stamtąd na dół); więc sumarycznie 1.5/3.

Było za to dużo innych dobrych rzeczy. The Clay That Woke okazało się fantastyczną grą (szkoda że nie daliśmy rady dokończyć jak należy). Pół roku w Genewie było pod wieloma względami otwierające oczy (co ma zalety i wady, i gdybym o niektórych wiedział wcześniej, to ten wyjazd byłby bardziej owocny). Zjeździłem przy okazji spory kawałek Europy (dobrze wspominam zwłaszcza Monachium i Berlin), przekonałem się że Londyn nie jest dla mnie, po raz pierwszy w życiu uciekł mi samolot, oraz zaliczyłem wyjazd do USA (Chicago). Udało mi się odwiedzić XX-lecie Aesthetic Meat Front (przez AMF kiedyś po raz pierwszy zetknąłem się z suspension). Doszedł nowy body mod, a także Make Noise Shared System i kilka innych modułów; Unsound i latanie z Hooked Friends były super. Pochodziłem też trochę po szwajcarskiej Jurze i austriackich Alpach (najwyższy punkt to Tschadinhorn, 3017 m) i przy okazji zaliczyliśmy Grossglockner Hochalpenstrasse.

Były też gorsze rzeczy: dużo nieogaru na wielu płaszczyznach (na szczęście zdiagnozowanego), no i lucek nie żyje ("takie jest c'est la vie", huh.).

2016 był intensywnym rokiem.

Co chciałbym zrobić w 2017? Dwie rzeczy przechodzą z poprzedniego, a więc:
- przebiec dystans maratonu
- przejść całość Orlej Perci w jeden dzień
- zrobić jakieś dłuższe przejście górskie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza