poniedziałek, 23 grudnia 2013

Godzilla haiku

Tumblr na dziś: Godzilla haiku. Squeee!

Te haiku poruszają wiele tematów, od przyziemnych do wzniosłych, od drobnych do wielkich. Godzilla jest poetką.


Jedzenie:

Samotność:

Nostalgia:

Elektryczność:

Moralność:

Powtarzalność:

czwartek, 28 listopada 2013

T'ien Lai & Tundra, 27.11.2013, Re, Kraków

Tundra: byłem tylko na fragmencie który był ambientowy, medytacyjny i z użyciem dzwoneczków.

T'ien Lai. Wizualnie, bardzo fajnie: dwóch bosych ludzi w kolorowych, ja wiem, hidżabach? (przegrywam w nazywanie ubrań), no w każdym razie kolorowych szmatach, z czarnymi maskami na twarzy. Muzycznie: zacząłem słuchać od drugiej połowy "Serca miast zatrzymują się" (z tym fajnym, długim, transowym zakończeniem), a potem było spokojniej, czasami jak nieco przybrudzone CAN (reszta albumu w mało-disco aranżacji, ale dobrej do gibania się z zamkniętymi oczami).

Kto nie był ten trąba.

niedziela, 3 listopada 2013

Dwadzieścia lat temu zmarł Leon Theremin

Czyli człowiek który w 1920 roku wynalazł, uch, theremin (a także m. in. urządzenie podsłuchowe które jest uznawane za prekursora technologii RFID, z którą można się zetknąć w księgarniach - to te sztywne, trudne do oderwania naklejki z obwodami).

A tu jest Leon Theremin grający na thereminie:


sobota, 2 listopada 2013

poniedziałek, 9 września 2013

Ambient Festival, 12-13.07.2013, Gorlice

W nawale rozmaitych lipcowych wyjazdów kompletnie zapomniałem napisać coś o tegorocznym Ambiencie (tym gorzej, że chyba o żadnym z trzech poprzednich na których byłem też nic nie pisałem...). Na szczęście znalazłem ostatnio jakieś szczątkowe notatki.

Pierwszego dnia grało najpierw Digitalsimplyworld, które trafiło idealnie w moje gusta, a poza tym miało świetną wizualuzację z mózgiem.

Potem było 1605 Munro, którego początek i końcówka bardzo mi się podobały, ale środek miał trochę za dużo sampli wokalnych i dźwięków pianina. Znowu, niezłe wizualizacje wyrównywały (ten Ambient w ogóle był świetny od tej strony).

I wreszcie Neuronium. Od strony wizualnej, było dość... oldskulowe, w sensie: bąbelki, sefiroty, fotki artysty, skrzydlate jednorożce, i tak dalej. A od strony muzycznej było dobrze, jedyne co mi momentami przeszkadzało to za dużo kobiecych wokali (nie lubię kobiecych wokali w mojej muzyce elektronicznej).

Drugiego dnia grali Aquavoice, jak zawsze fajne, oraz Rapoon, który wreszcie miałem okazję zobaczyć (zawsze do tej pory miałem pecha), który zagrał fantastycznie, bardzo "płynąco".

Na koniec, gwiazda, czyli Manuel Göttsching: były nowe, stare i średnie kompozycje, Sunrain na sprzęcie z epoki (Osoba Towarzysząca grała w szachy na smartfonie i uważa że nie czyni jej to troglodytą), 30 minut bisu, w ramach którego była nienazwana kompozycja z 2012 oraz Midnight on Mars... Niezapomniana rzecz.

All in all, każdy kolejny ambient jest lepszy niż poprzedni - tym razem nie wyrzuciłbym z programu nikogo, i wszystkie koncerty mi się podobały. Krążyły jakieś plotki o tym że to ostatni Ambient; mam nadzieję że nie - to byłaby niepowetowana strata na mojej mapie koncertowej.

wtorek, 20 sierpnia 2013

DJ Benetti o italo disco

W terminach internetu to może staroć, ale DJ Benetti pisze o italo disco, muzyce która sprawia że jesteś szczęśliwy, dla Red Bull Music Academy; naturalnie, tekst zawiera kilka skocznych piosenek. Warto!

The Enduring Appeal of Italo Disco.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Długie określenia gatunków muzycznych: Spiritual Front

Lubię długie, ewokatywne określenia gatunków muzycznych (jak deeply emotional dark ambient noise). Dlatego byłem zachwycony, kiedy dowiedziałem się od znajomego z Rzymu jak jeszcze (oprócz nihilist suicidal pop) można powiedzieć o Spiritual Front: cowboy dark folk.

A btw, "Open Wounds" jest nawet, nawet. Nawet bardzo nawet.

sobota, 29 czerwca 2013

12 VI 2013: Jex Thoth na Southern Discomfort #16

Poszedłem tylko na Jex Thoth (omijając Vagitarians, Exmortum i Gallileous). Nie lubię takich miejsc jak Lizard King, ale muszę przyznać że to dobre miejsce na koncerty - scena jest łatwo widoczna z większości sali, dużo miejsc siedzących przy zachowaniu przyzwoitej przestrzeni pod sceną, balkoniki.

Tym razem wszystko było w miarę o czasie - Jex Thoth miało grać od 22 albo 22:30, zaczęło o 22:50 - dużo lepiej niż poprzednim razem - a skończyli jakoś parę minut po północy.

Jex na scenie wyginała się na wszystkie strony; chyba miało powstać wrażenie że ona jest opętana czy coś, albo to miało jakoś pasował do muzyki, ale ja miałem trudności z wyłapaniem tego. Ale poza tym, koncert był udany; dobrze dobrane szybsze i wolniejsze fragmenty, kilka całkiem transowych momentów, było do czego się poruszać, do tego fajny bis.

Chciałbym żeby nagrali płytę z coverami Jefferson Airplane.

niedziela, 23 czerwca 2013

18 VI 2013: Hulda Huima & Toni Kettinen


Odkąd zacząłem śledzić Las Krakowski okazało się że w różnych średnio atrakcyjnych miejscach może jednak dziać się coś ciekawego. Niedawny casus: Bomba i ten koncert.

Hulda Huima grała na gitarze i śpiewała po fińsku (uwielbiam śpiewany fiński) - mógłbym być bardziej zachwycony chyba tylko gdyby zagrała cały set bez przerw.


Na Tonikettinen okazało się że akustyczny punk właściwie nie różni się od melancholijnego country (momentami drażniła mnie harmonijka), ale lubię melancholijne country, zresztą oba koncerty były darmowe (zapłaciłbym za nie, gdybym miał jeszcze kiedyś okazję).

Also, balkonik w Bombie nawet daje radę koncertowo.

wtorek, 21 maja 2013

19 V 2013: Southern Discomfort #15

Poszedłem na black metal w Kawiarni Naukowej. Pomimo organizatorów prężących się na fejsie o sztywnym trzymaniu się rozpiski czasowej, pierwszy projekt zaczął grać z jakimś 80-minutowym opóźnieniem (w stosunku do 18:30), a Aluk Todolo zamiast o 22:40 zaczęło grać o 1. Nie wiem czy to jednorazowa wpadka, mam nadzieję że tak.

Outre zagrało dość przeciętny ale poprawny black, po którym nastąpiła... przerwa dłuższa niż ich cały koncert i kolejne soundchecki. Jakoś koło 21 zaczęła grać Entropia, która miała nawet fajnie dudniącą perkusję. Potem była Mord'a'Stigmata, która grała dużo ciekawiej niż zapamiętałem sprzed paru lat, i Thaw, na które trochę liczyłem, ale nieco się zawiodłem - było OK, ale oczekiwałem czegoś bardziej niestandardowego niż długie instrumentalne fragmenty i okazjonalne zwolnienia. Oceniałbym że to dobre granie, które parę lat temu pewnie podobałoby mi się dużo bardziej niż dzisiaj. Potem była bardzo krótka (kwadrans?) Lussuria, czyli trochę dark ambientu, w dużej mierze zagłuszanego przez szumiące wentylatory (wątpię żeby to był zamierzony efekt).

I wreszcie o 1 w nocy godzinny koncert zaczęło grać Aluk Todolo, i okazało się że było na co czekać. Zrobili bardzo ładną transową ścianę dźwięków z przesterowanych gitar i szybkiej perkusji; zero wokali, co wyszło na plus. Z sufitu zwisała żarówka, którą jeden z nich rozwalił na sam koniec. Cieszę się że będą grali na WIF w tym roku.

Brakowało mi makijażu, black metal jest fajniejszy z makijażem :( Zamiast tego, większość grających ubierała czarne bluzy z kapturami (myśl: bazarowa wersja Sunn O))) ), w których chyba była im niesamowicie gorąco, więc przynajmniej, prawda, cierpieli dla czarnej sztuki, no ale jednak umalowane ryje są zabawniejsze.

Wyszedłem z nagraniem katowickiego koncertu Merzbow i info że w czerwcu będzie wznowienie CD wyprzedanej płyty Starej Rzeki.

poniedziałek, 20 maja 2013

11 V 2013: Joanna Makabresku i Boanerges

W Kawiarni Naukowej (nowa lokalizacja jest całkiem fajna, jedyny minus to zapach krakowskiej zagrzybionej piwnicy) co jakiś czas grają postpunkowo zimnofalowe rzeczy, i byłem niedawno na Boanerges supportującym Joannę Makabresku.

Boanerges (nie, nie ta unblackowa grupa) okazało się być fajnym postpunkowym duo z monotonną perkusją i tekstami które Osoba Towarzysząca - dużo mniej ode mnie usatysfakcjonowana z koncertu - podsumowała jako "jaja i szczypior / miód i mleko / wojna i zwątpienie". Ja byłem bardzo zadowolony i trochę żałuję że nie wziąłem ich płyty - mam nadzieję że będzie jakaś okazja.

Joanna Makabresku zagrała bardzo, bardzo fajnie - było sporo kawałków z "Piątej Prostytucji" - Mięso, Fabrykę, Wakacje w Warszawie, Bujdogenerator, Pracę nową, ... - i trochę nowych (nieśmiało była mowa o nowej płycie w 2014). Dobrze było ich usłyszeć i cieszę się że można w Krakowie posłuchać takiej muzyki na żywo.

piątek, 3 maja 2013

Jak policzyć ilość znaków w pliku .tex

TeXcount to webowy (ale też w wersji ściągalnej) skrypt zliczający słowa i ilość znaków plików latexowych.

Niektóre edytory mają od razu wbudowaną tę funkcję - np. używany przeze mnie Kile, pod File -> Statistics - ale TeXcount pozwala na manipulację zliczanymi parametrami (tylko litery, czy wszystkie symbole, etc.).

(thx to luminoplastics za linka)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Kolejne logiczne suchary

Dawno nie było nic z tej serii (poprzednie, jeszcze poprzednie, jeszcze jeszcze poprzednie).

Wchodzi zasada abstrakcji do baru, a tam złe towarzystwo.

Wchodzi logika niemonotoniczna do baru, ale bar był zamknięty, a to jednak nie wchodzi.

Topolog wchodzi do piekarni i mówi:
- Proproszę cztery bułki
- Jakie?
- Normalne.
- To te 4.

- Dlaczego jest tak wielu polskich logików?
- Bo w języku polskim wszystkie zdania są od razu w preneksowej postaci normalnej.

Nieskończona ilość matematyków wchodzi do baru. Pierwszy mówi "Poproszę piwo". Drugi mówi "Poproszę pół piwa". Trzeci mówi "Poproszę ćwierć piwa". Czwarty mówi "Poproszę jedną ósmą piwa". Barman kręci głową, stawia dwa piwa na ladzie i mówi "Panowie, są granice".

wtorek, 2 kwietnia 2013

nowa płyta Spiritual Front...

... nazywa się "Open Wounds", będzie mieć premierę za miesiąc, składać się z dwóch płyt (jednej agresywniejszej, drugiej bardziej instrumentalnej) i książki i o ile dobrze widzę nie ma jeszcze żadnych kawałków wrzuconych w sieć, ale mnie Spiritual Front studyjnie jeszcze nie rozczarowało; myślę że jest na co czekać.

niedziela, 31 marca 2013

V CoCArt festival: wrażenia

Niestety przegapiłem czwartą edycję CoCArtu, na szczęście nie przegapiłem piątej.

Nowa lokacja (druga i trzecia edycja były na podziemnym parkingu Centrum Sztuki Współczesnej) na pierwszym piętrze okazała się dość dobra: na minus duża słyszalność rozmów z zewnętrz, na plus materace na których można się było położyć - dawno nie pamiętam koncertu w równie komfortowych warunkach. Fajnie byłoby zachować to na przyszłość!

Muzycznie było, jak zawsze, dobrze: szczególnie spodobały mi się:
- litewskie Arma (no, do momentu w którym wizualizacja przeszła na błyskotki i biżuterię; pierwsze 2/3 występu, ze świetnymi wizualizacjami kojarzącymi się z zapomnianą dziwaczną przeszłością, badaniem przyrody i setką innych drobnych rzeczy, były wśród bardziej poruszających ostatnio usłyszanych)
- Z'EV (szkoda że wykorzystywany system wizualizacji - tj., ustawienie słoika z wodą na wzmacniaczu, podświetlenie go różnokolorowym światłem i przekazywanie sygnału na rzutnik w trakcie grania - nie zadziałał na koncercie w Krakowie)
- Jean Herve Peron & friends, powiedzmy (występ który zaczyna się od usadzenia dwóch pań z szydełkami pod sceną i rozdania publiczności wędzonych rybek jest super jeszcze zanim zaczniemy mówić o różnorodnej muzyce, performensowych trickom Jeana, mówieniu brzydkich rzeczy o sztuce, świetnie zrobionej perkusji przez (nie-pamiętam-którego) Chołoniewskiego, angażowaniu publiczności do mikrofonu... cudo)
- Sudden Infant (dobrze wykonana od strony hałasu smutna historia; pod koniec nieco przewidywalna, ale może to świadczy o kunszcie wykonawcy?, kolejny ładny performensowy kawałek)
- Pierre Bastien (który grał na małych wiatraczkach i silniczkach i starych samplach muzyki ludowo-robotniczej, z wizualizacjami będącymi mixem tego co działo się na stole i starych kawałków filmów)

Za 40 zł, to naprawdę śmiesznie tanio.

PS. A, napisałem to tak dla siebie, bo jest już kilka relacji w sieci (razdwatrzy), które są dokładniejsze i ktoś nad nimi chyba posiedział chwilę. Więc chyba lepiej przeczytać którąś z nich niż tę moją. Ups! Sorry!

PPS. Wystawa "Cuda Niewidy" w CSW też była niezła, nie wiem jak to jest, ale przy CoCArcie jest jedyna co roku okazja w Polsce kiedy z przyjemnością i optymizmem idę na wystawę sztuki.

PPPS. Nawet jeśli pani z obsługi prosi mnie o podniesienie plecaka z podłogi, żeby ktoś go nie pomylił z eksponatem.

PPPPS. Aha, solenne postanowienie pisania regularnie o ostatnich koncertach.

The Best of Disco Demands

The Best of Disco Demands to wyedytowane 5 płyt różnych znanych i mniej znanych kawałków disco z lat '70-tych. Jeśli (a skoro to czytasz, to na pewno tak jest) puszczasz sobie od czasu do czasu któreś Disco Caligula, sprawdź i to; link który cię uszczęśliwi jest na (doskonałym, ale to wiadomo) blogu Savage Saints.

piątek, 1 marca 2013

Detexify znajduje za ciebie odpowiedni symbol LaTeXowy

Tytuł mówi wszystko - Detexify działa tak: rysujesz znaczek którego szukasz, a sprytny i uczący się skrypt podaje propozycje najbardziej podobnych symboli razem z informacją o niezbędnym pakiecie.

No, wszstko poza linkiem.

piątek, 22 lutego 2013

Savage Republic coverujące The Cure

W aftermathu europejskiej trasy Savage Republic* przypadkiem wpadło mi video z Paryża, gdzie SR gra 'Hanging Garden' z "Pornography", o tak:



I w ten sposób dowiedziałem się, że Fear Drop parę lat temu wydało specjalny numer dedykowany "Pornography" z bonusową płytą, na której The Cure coverują też m. in. Troum i Contagious Orgasm. Dla porównania z kocertową, studyjna wersja Savage Republic, dzięki której pewnie będziesz chcieć żeby SR nagrało całość "Pornography", bo w ich stylu, a zwłaszcza z ich wokalem, brzmiałoby to taaak doskonale:



*W Warszawie brakowało mi do szczęścia wyłącznie podpalenia beczki po oleju robiącej za drugą perkusję - Savage Republic na żywo jest niezawodne i jeśli ktoś ominął to jest po prostu smutnym burasem.

niedziela, 17 lutego 2013

Brutalizm!

Fuck Yeah Brutalism to ostatnio mój ulubiony tumlbr. Nazwa mówi wszystko - zdjęcia brutalistycznej architektury; dobrze łączyć z: Esplendor Geometrico, Vivenzą, opowiadaniami Ballarda. Kilka przykładów:




sobota, 26 stycznia 2013

Sword & Planet pop

Fajna rzecz we współczesnym popie: teledyski (tutaj już o tym było). Ten na przykład jest idealny jako wizualizacja do sword & planet: bujne dżungle pod niebem pełnym gwiazd, słoń objuczony zaawansowaną technologią, piaskowe wydmy, martwe planety, bycie samemu w kosmosie naprzeciw rozżarzonej powierzchni słońca, starożytne postale, no i oczywiście ubiór postaci.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Wiosenne koncerty

(1) 8 i 9 lutego Savage Republic gra dwa koncerty w Polsce, w Warszawie i Wrocławiu. Są świetni na żywo, więc jeśli ktoś ma okazję to szkoda ją zmarnować. Wrocław ma fajne supporty, ale wszystko wskazuje na to, że będę w Warszawie. Tutaj jest wywiad z okazji polskich koncertów.

(2) 22 i 23 marca będzie piąta edycja CoCArt w Toruniu - jest już line-up (całkiem mind blowing). Mam nadzieję że w tym roku nic nie wypadnie w ostatniej chwili - CoCArt to moje top 3 imprez muzycznych w Polsce.