Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektronika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektronika. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lutego 2016

Dust - She Woke Up In Water

Kwaskowate techno + wokale (wchodzą koło 2 minuty) jak blackmetalowa Diamanda Galas przez przestery z tekstami o obcych wyjętymi jak z Kode9 vs Spaceape ale z energią dobrego industrialnego projektu i jeszcze . No dobra, bez pierdolenia: jakie to jest cudowne! Chcę to zobaczyć na żywo, w małej zadymionej lokacji, najlepiej z zaskoczenia.






środa, 6 stycznia 2016

Przetwornik

W 1990 tramwaj jedzie po ulicach Berlina.
W 2014 Efdemin nagrywa minimalne techno.

W 2016 odczuwasz nostalgię za ulicami które są szare, które nie chcą ci niczego sprzedać.


niedziela, 22 listopada 2015

Health - Stonefist

A z Health mam tak, że na żywo mnie rozczarowali, i tegoroczny album mi się w ogóle nie podoba, i w ogóle to niespecjalnie ich lubię. Dlatego czasem trochę mi głupio że jeden z moich ulubionych tegorocznych kawałków to ich niemal popowe Stonefist, z pretensjonalnym tekstem i operacją plastyczną która z ich śmiesznego grubaska perkusisty robi Conana:


czwartek, 19 listopada 2015

Ładna piosenka: Damien Dubrovnik

Ładna piosenka Damien Dubrovnik z równie ładnym video z koncertu:



To jest cudowny projekt do zobaczenia na żywo - jeden z moich highlightów tegorocznego Unsoundu (obok Buriala, imprezy końcowej i Lawrence'a Englisha który zanim zaczął mi przypominać wielkiego jaszczura sprawiał że pomysł wydłubania sobie oczu był pociągający). Niestety scena w Manggha sprawiała że interakcja z publicznością - której przecież tak bardzo brakuje podczas większości koncertów noise'owych - była mocno utrudniona - a to nagranie pokazuje że mogłoby być jeszcze lepiej.

Na dokładkę: wywiad z 2013, z dobrymi uwagami o militarno-faszystowskich elementach w muzyce industrialnej.

piątek, 13 listopada 2015

czwartek, 28 listopada 2013

T'ien Lai & Tundra, 27.11.2013, Re, Kraków

Tundra: byłem tylko na fragmencie który był ambientowy, medytacyjny i z użyciem dzwoneczków.

T'ien Lai. Wizualnie, bardzo fajnie: dwóch bosych ludzi w kolorowych, ja wiem, hidżabach? (przegrywam w nazywanie ubrań), no w każdym razie kolorowych szmatach, z czarnymi maskami na twarzy. Muzycznie: zacząłem słuchać od drugiej połowy "Serca miast zatrzymują się" (z tym fajnym, długim, transowym zakończeniem), a potem było spokojniej, czasami jak nieco przybrudzone CAN (reszta albumu w mało-disco aranżacji, ale dobrej do gibania się z zamkniętymi oczami).

Kto nie był ten trąba.

niedziela, 3 listopada 2013

Dwadzieścia lat temu zmarł Leon Theremin

Czyli człowiek który w 1920 roku wynalazł, uch, theremin (a także m. in. urządzenie podsłuchowe które jest uznawane za prekursora technologii RFID, z którą można się zetknąć w księgarniach - to te sztywne, trudne do oderwania naklejki z obwodami).

A tu jest Leon Theremin grający na thereminie:


poniedziałek, 9 września 2013

Ambient Festival, 12-13.07.2013, Gorlice

W nawale rozmaitych lipcowych wyjazdów kompletnie zapomniałem napisać coś o tegorocznym Ambiencie (tym gorzej, że chyba o żadnym z trzech poprzednich na których byłem też nic nie pisałem...). Na szczęście znalazłem ostatnio jakieś szczątkowe notatki.

Pierwszego dnia grało najpierw Digitalsimplyworld, które trafiło idealnie w moje gusta, a poza tym miało świetną wizualuzację z mózgiem.

Potem było 1605 Munro, którego początek i końcówka bardzo mi się podobały, ale środek miał trochę za dużo sampli wokalnych i dźwięków pianina. Znowu, niezłe wizualizacje wyrównywały (ten Ambient w ogóle był świetny od tej strony).

I wreszcie Neuronium. Od strony wizualnej, było dość... oldskulowe, w sensie: bąbelki, sefiroty, fotki artysty, skrzydlate jednorożce, i tak dalej. A od strony muzycznej było dobrze, jedyne co mi momentami przeszkadzało to za dużo kobiecych wokali (nie lubię kobiecych wokali w mojej muzyce elektronicznej).

Drugiego dnia grali Aquavoice, jak zawsze fajne, oraz Rapoon, który wreszcie miałem okazję zobaczyć (zawsze do tej pory miałem pecha), który zagrał fantastycznie, bardzo "płynąco".

Na koniec, gwiazda, czyli Manuel Göttsching: były nowe, stare i średnie kompozycje, Sunrain na sprzęcie z epoki (Osoba Towarzysząca grała w szachy na smartfonie i uważa że nie czyni jej to troglodytą), 30 minut bisu, w ramach którego była nienazwana kompozycja z 2012 oraz Midnight on Mars... Niezapomniana rzecz.

All in all, każdy kolejny ambient jest lepszy niż poprzedni - tym razem nie wyrzuciłbym z programu nikogo, i wszystkie koncerty mi się podobały. Krążyły jakieś plotki o tym że to ostatni Ambient; mam nadzieję że nie - to byłaby niepowetowana strata na mojej mapie koncertowej.

sobota, 29 grudnia 2012

Większość tegorocznej muzyki mam jeszcze do przesłuchania (póki co na dość długo wsiąkłem w "Grote Mandrenke" Troum i "Dream On" Ital), ale płyty z 2011 nie pomagają, a zwłaszcza nie pomaga "Man With Potential" Pete'a Swansona, które łączy w sobie odrobinę techno z różnymi złożonymi kawałkami hałasu, dając efekt od którego od paru dni nie mogę się oderwać. Sprawdź samemu:

wtorek, 17 kwietnia 2012

"Popcorn", 1969

No więc na pewno znasz ten kawałek, pewnie w wersji Jarre'a albo Hot Butter albo M&H Band, a jeśli nie to jako jeden z bazyliona coverów, ale tutaj jest pierwsza wersja, czyli Gerhon Kingsley, 1969, "Music to Moog By", i oczywiście warto:

wtorek, 14 lutego 2012

Silver Apples "Oscillations"

Ze zdziwieniem odkryłem ostatnio, że część moich znajomych nie zna kultowego Silver Apples, więc jeśli przypadkiem jesteś jedną z takich osób, zrób sobie przysługę i posłuchaj:

czwartek, 12 stycznia 2012

Solid Space, 1982, Space Museum, pure awesome

Mój ostatni hype: Solid Space. To brytyjski projekt który wydał jeden album w 1982 i to zasadniczo wszystko co o nich wiem - aha, jeszcze że chcesz posłuchać przynajmniej kawałka poniżej. Przypuszczam że powodem była śmierć jednej osoby z oryginalnego trio (por. strona), ale to tylko zgadywanie.

Tu i ówdzie można się natknąć na nieśmiałe plotki że "Space Museum" ma zostać wznowione; jest też strona (gdzie jest poprawna tracklista do linka z końcu posta, a poza tym warto zwrócić na doskonały obrazek na okładce). A brzmią tak:



i potem chce się więcej.

Więc jeśli też po raz dwudziesty klikasz replay, to możesz też oszczędzić sobie trudu i złapać cały album (i jest tam trochę dobrych dźwięków, imo warto).

piątek, 23 grudnia 2011

Czas na odrobinę SPK!

Wolne chwile spędzam ostatnio głównie (tj. do tego stopnia, że nie sprawdziłem nawet nowego Briana Eno, Esplendor Geometrico czy Roberta Richa) z Wooden Shjips (świetny space-psych-rockowy projekt, którego "West" to jedna z moich ulubionych płyt tego roku) i Bad Sector (bo "Storage Disk 1" i "Storage Disk 2" to doskonałe płyty których ludzie nie kochają tak bardzo, jak na to te dwie kompilacje zasługują), ale czym byłyby święta bez odrobiny dobrego, starego, skocznego, ironicznego, zafascynowanego faszyzmem, kulturą masową i pejczami industrialu?

"Walking on Dead Steps" / "Angst Pop", zależnie od wydania.



Bonus: fragment RE/Search #6/7, s. 101/102:
"SPK: In our first album we tried to put a sperm capsule in every one. We lined about five hundred capsules... and started putting sperm into it. After working hours, when we were finishing up the 500th, we noticed the first ones had almost dissolved -
- R/S: Sperm's very acidic-
SPK: Yes, that was a tremendous waste of energy! It was kind of corny. We weren't going to say what it was. I just wanted to see how many people would put it in their mouths."

niedziela, 9 października 2011

Hiroshima Mon Amour na żywo, 1977

Ta wersja klasycznego kawałka Ultravox! jest imo lepsza niż na "-Ha!-Ha!-Ha!". To nagranie sprzed prawie 35 lat, więc dźwięk niekoniecznie jest krystalicznie czysty. Enjoy:

czwartek, 16 grudnia 2010

Hot on the heels of love

Back in the days, Genesis P-Orridge był normalnym biseksualnym chłopcem, Sleazy był znany głównie jako fotograf i grafik a Throbbing Gristle nagrywało nieśmiertelne kawałki, takie jak ten; bawiąc się krautrockiem, nie przejmując się czystością gatunku, i tworząc utwory które brzmią świeżo po ponad 30 latach.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Zoviet France

:Zoviet*France: to, przynajmniej wśród moich znajomych, chyba najbardziej niedoceniany projekt ambientowo-industrialno-etc. Ci goście wydali wielkie ilości fajnych dźwięków, nagrali znacznie więcej niż wydali, a jednak jeśli już o nich słychać, to jako o Rapoon Robina Storeya, o którym można myśleć jako o prostszej i bardziej przystępnej wersji :Z*F:. To nie jest typowa dla nich, jak to się ładnie określa, "etnologia fikcyjnych kultur", to zresztą jedna z ich najpóźniejszych rzeczy - warto zwrócić uwagę na bogate tekstury i melodyjność, przy jednoczesnym zachowaniu dość minimalistycznego podejścia do dźwięku. Something Spooked the Horses, enjoy:

Haus Arafna

Dzisiaj trochę smutnego disco. Generalnie ich kawałki nie bardzo do mnie trafiają, i ten jest jednym z niewielu. Ale za to mogę go słuchać naprawdę bardzo długo, i nie przeszkadza mi ani kiepskie video, ani pretensjonalny tekst, ani nic w ogóle:

czwartek, 18 listopada 2010

'Blume'

Trochę dobrej emo muzyki do zapętlenia. 'Blume', klasyczny (tak ze 20 lat historii i różnych wersji? tu przykładowa jedna i druga) kawałek Clair Obscur, na żywo robi dość piorunujące wrażenie, i naprawdę warto dać im te 3:37 swojego życia:



Bo czasem po prostu jest tak, że nie ma się nic do zrobienia, ale zamiast iść spać klika się replay i replay.