Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Microscope. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Microscope. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 września 2010

Sceny grane i sceny dyktowane

Testowane ostatnio przez nas Microscope operuje fajnym rozróżnieniem: sceny grane vs sceny dyktowane. Sceny dyktowane to takie, w których wszystko jest powiedziane przez osobę posiadającą prawo do narracji. Sceny grane to takie, w których każdy dostaje po postaci i gra nią w przybliżeniu tak, jak w klasycznym mainstreamowym RPGu. Jeśli porównać to do Burning Empires, sceny dyktowane są jak sceny koloru, sceny grane - jak sceny dialogu (celowo pomijam w tym porównaniu sceny budowy i konfliktu, bo Microscope nie korzysta z mechanizmów losowych). Naturalnie z grubsza, bo w Microscope zakres dotyczących posiadanej przez gracza postaci jest nieco szerszy niż w tamtych grach.

Teraz, pewnie są jeszcze inne podejścia do scen (może np. w grach z Norwegian Style w które graliśmy, albo w Universalis czy Blood Red Sands; albo oba typy można by dzielić według mechanizmu ich kończenia/rozstrzygania), ale można powiedzieć że różne gry korzystają albo z jednego, albo z drugiego, albo obu modeli. W BE są oba i może jeszcze coś więcej; Bacchanal świetnie działa wyłącznie na scenach dyktowanych - inni gracze nie mają prawa dodać czegoś do mojej sceny, ja mówię co chcę, pod warunkiem że stosuję się do tego co mi powiedziały kostki; z kolei w My Life with Master wszystkie sceny są grane - osoba posiadająca prawo do narracji (MG) nie ma prawa po prostu powiedzieć co i jak dzieje się w scenie. Wydaje mi się, chociaż nie jest to explicite powiedziane w tekście gry, że Montsegur 1244 autor wyobraża sobie tak, że wszystkie sceny powinny być grane.

Teraz, w Bacchanal wszystko jest OK, bo każdy gracz wrzuca scenę dla siebie. Właściwie każdy opowiada swoją własną historię, i powiązania z historiami innych graczy są tylko przez miejsce, czas i to, że w tym miejscu i o tym czasie pojawia się Bachus ze swoim orszakiem. No i naturalnie wszystko wiąże się dodatkowo przez lenistwo, bo łatwiej korzystać z cudzych motywów niż wszystko wymyślać samemu. W każdym razie, nie ma problemu z tym, że w scenie dyktowanej pojawi się coś co psuje komfort innemu graczowi, robiąc coś z jego postacią. Przynajmniej: tak jak graliśmy nie ma tego problemu, bo nie pamiętam czy zasady tej gry pozwalają używać postaci innych graczy w swoich scenach, i jeśli tak, to co się wtedy dzieje.

Ale zastanawiałem się ostatnio (bo Matthijs pisze na blogu gry różne rzeczy o Society of Dreamers; btw, nie wiem czy dodawać "the" w tytule czy nie - anyone?) nad sesją Society of Dreamers którą zagraliśmy z Przemkiem i Iną. Zauważyłem wtedy że kiedy jestem Instruktorem (powiedzmy że przechodnim MG w tej grze) w jakiejś scenie, mam bardzo wyraźne tendencje do dyktowania jej, zostawiając żadne lub minimalne pole do działania dla postaci. Wydaje mi się że to coś co pojawia się tylko w niektórych grach, i że kiedy prowadzę, powiedzmy, Apocalypse World albo Dogs in the Vineyard nie mam takiej tendencji - poprawcie mnie jeśli się mylę!

Co w tym złego? (jasne, wiemy co odpowie Matthijs: nic, jak długo jest fajnie i wszyscy się dobrze bawią - ale wolałbym nie schodzić na poziom zasad-meduzy.) Po pierwsze, zakłócenie rozkładu spotlightu między graczy, kiedy jeden z nich będąc Instruktorem wrzuca sceny dyktowane albo podobne do dyktowanych, podczas gry reszta wrzuca sceny grane. Po drugie, ryzyko deprotagonizacji postaci - to dość śliskie w SoD, które może popłynąć albo w stronę zabawy Mnemozytami, albo Towarzystwem, albo wpływem Towarzystwa na historię, albo indywidualnych mindscape'ów, albo relacji między postaciami, albo czego tam jeszcze. Przy wielu z tych opcji deprotagonizowanie jest śliskie, bo może nieświadomie psuć fajne wątki, albo po prostu zabawę graczowi, kiedy jego postać jest niejako ubezwłasnowolniana. A sama gra nie ma tutaj za bardzo żadnego mechanizmu veta w takich sytuacjach (poza, naturalnie, czysto social contractowym "hej, nie bądź buc").

czwartek, 2 września 2010

Erpegowy nerdgasm

Dostałem dzisiaj box set z Free Market i tak się luźno zastanawiam (zamiast uczyć o mechanizmach uwagowych, ale co tam): biorąc pod uwagę że od października będę miał pewnie mniej czasu na granie  (drugie studia + magisterka + konferencje do PHD + sezon koncertowy), może (oby nie! ale może) wyjść tak że będę miał czas tylko na jedną sesję tygodniowo. Myślę więc o czymś, co od jakiegoś czasu chciałbym zrobić: zagranie w jednym uniwersum na różnych grach.

Na przykład, sekwencja:
- Microscope, jako okres końcowy - powstanie Pączka;
- Free Market, radosna zabawa w robienie awesome rzeczy i bycie za to lubianym;
- Apocalypse World, po tym jak transhumanistyczna utopia poszła do diabła. Zrujnowane korytarze stacji, dzikie nano dookoła, bandy uzbrojonych freaków z różnych generacji stacji, kiedy pingujesz Agregat, rzuć + weird: na 10+...;
- i na koniec Acts of Evil, o porozrzucanych w czasie i przestrzeni między tym wszystkim czarnoksiężnikach chcących osiągnąć kosmiczną boskość.

Ewentualnie z dodanym gdzieś na początku My Life with Master, o tym jak się budowało utopię. Ina sugerowała nawet żeby wyjść od Bacchanal, ale po zastanowieniu się, może lepiej nie przesadzać ;-). W razie potrzeby i tego jak poszedłby Microscope, można by dodać gdzieś wcześniej różne gry do zagrania - Kagematsu, The Dance and the Dawn, Ribbon Drive, co tam jeszcze.

W skrócie: wesołe granie kampanijne bez 17k10 Falloutu in ur face. A jeśli z 17k10 Falloutu in ur face to i tak nie szkodzi. Anyone?

sobota, 21 sierpnia 2010

Microscope pt. 2

Zagraliśmy przedwczoraj w Microscope. Ilość awesome'u w fikcji była tak wielka, że uznałem że Internet musi się dowiedzieć. Celowo wrzucam przed dzisiejszą sesją, żeby móc porównać wrażenia. Just for the record, zagraliśmy jedną sesję na wersji 3d i jedną na 3f, albo koło tego (do końca września są playtesty wersji 4).

Grali: Ina, Przemek, ja. Ja grałem z Przemkiem tylko raz, w Society of Dreamers, i wyszło w porządku, ale bez szału, jak sądzę: w dużej mierze ze względu na dziury w grze. Ina więcej, głównie w skandynawskie rzeczy. Terminologia intuicyjna; warto odnotować, że dla Przemka określenie Zdarzenie było kontrintuicyjne, bo miał podejście w stylu event = point event.

Temat: ewolucja gatunku na długo przed pojawieniem się człowieka na ziemi.

Okres startowy: świadomość po raz pierwszy pojawia się wśród dinozaurów.
Okres końcowy: samozniszczenie rozwiniętej cywilizacji.

Paleta (lista dopuszczalnych i zbanowanych elementów):
Tak: loty w kosmos, mechy, ruchy tektoniczne, konflikt mięso- i roślinożernych, republikanizm, eksperymenty genetyczne, burżuazja, lasery.

Nie: ssaki, inwazje z zewnątrz, gatunkizm/rasizm, Jar Jar Binks.

Higlighty:
- dinozaurzy Martin Luther King ("I miałem sen");
- dinozaury w togach w Senacie;
- Łajkazaur Diplodojewicz Gagarozaur, pierwszy dinozaur w kosmosie. Obowiązkowo diplodok;
- dobrowolne zniszczenie cywilizacji dinozaurów Wielkim Laserowym Działem Umieszczonym Na Orbicie.

Rzeczy odnotowane na tekście zasad:
1. Nie widzę tego nigdzie w tekście, i przyjmuję że nie jest to problemem, ale warto może dodać: naturalnie, Legacy może zostać Focusem?
2. Chciałbym zobaczyć w tekście gry drzewko decyzyjne ze strukturą gry, coś w stylu tego, co ludzie zrobili dla IaWA, DitV czy Polaris (krąży sporo po sieci). Najlepiej w formie grafu. Parę razy musiałem skakać po kartkach, żeby nie pomylić kolejności różnych rzeczy, zwłaszcza przy granych Scenach.
3. Przyjęliśmy że koszerne jest zadawanie w Scenach pytań postaci "dlaczego nie pojawiło się X", gdzie X jest na liście zbanowanych elementów w Palecie.
4. Technika, muszę pomyśleć czy koszerna: wprowadzając Zdarzenie, dajemy 2-3 zdania, jak migawki flesza, mówiące o tym jak mniej więcej ono wygląda. Robimy to po to, żeby lepiej je "poczuć" i łatwiej uzasadnić czy jest wesołe czy smutne. Nie jestem pewien, czy nie jest tak, że wszystko co mówimy o Zdarzeniu powinno znaleźć się na karcie leżącej na stole.
5. Nie czuję się pewnie z tym, że w Scenach można korzystać z innych pytań, niż pytania o rozstrzygnięcie, ale nie umiem jeszcze powiedzieć co mi zgrzyta.
6. Ograniczenie ilości Dramy siedzącej na Okresie odczytaliśmy w ten sposób: za jeden punkt można zrobić nawet i bazylion głosowań (w tym kontekście, bazylion = więcej niż jedno), bo Drama spada dopiero po zakończeniu konfliktu.
7. Zagraliśmy dwie nie-dyktowane Sceny, zadziałały nieźle.
8. Właściwie nie użyliśmy algorytmu uczenia zasad gry jaki znajduje się pod koniec.

Czy coś jeszcze?

środa, 11 sierpnia 2010

Playtesty Microscope

Hej hej. Dostałem nowe zasady Microscope do przetestowania. Wygląda na to, że to co nam wykrzaczyło grę poprzednim razem jest lepiej wytłumaczone i chyba załatane, i że Ben dodał parę dobrych rzeczy o tym jak w to grać. Chętnie przekonam się czy będzie działało lepiej tym razem, i czy znowu gdzieś padnie - jeśli ktoś jest zainteresowany, priv ;-)

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Microscope, pt. 1

Microscope works differently than some other games, so let’s abandon some preconceptions:
You won’t have your own character.
You won’t play the game in chronological order. You may know all about the future but be surprised by the past.
You build the story from the outside in. You decide the big picture, the grand scheme of history, and then burrow down and carve out the details. It’s fractal gaming
Zagraliśmy wczoraj w Microscope, będącą w trakcie playtestów grę Bena Robbinsa, z której jest to fajne wprowadzenie powyżej (no i jeśli to kogoś interesuje to może sobie przy tej okazji łamać głowę czy to jeszcze RPG czy już nie, a jak nie to co, i tak dalej). Znaczy: fajne, poza określeniem "fractal gaming", od którego mnie trochę zęby bolą.

Wyszła ciekawa historia o dekolonializacji Afryki, z dużą ilością nieetycznych eksperymentów genetycznych, walk o władzę w międzynarodowej korporacji (naturalnie Morgan Industries), katastrofami ekologicznymi, dzikim kapitalizmem, szalonymi kultami, ofiarami z ludzi i podbojem Europy przez plemienną dzicz w wersji 2.0.

Doczytuję zasady, pytania i uwagi mile widziane.

Co przegapiliśmy:
Ina miała rację, każdy może za darmo na chwilę powiedzieć / zrobić coś postacią tła raz na scenę, bez wydawania Dramy.
Nie można przejmować kontroli w Dictated Scenes, a więc niby nie można było dodać Postscriptu o Alpha Centauri.
Tak, Period może mieć zarówno Light jak i Dark Drama jednocześnie.
Muszę się dopytać autora czy tak jak myślimy o Scenach (pokazują to, co robią i myślą mrówki w trybach historii + luźna analogia do scen koloru i dialogu z Burning Empires) jest OK, trochę mi kilka przykładów z podręcznika zgrzyta.

Uwagi na przyszłość:
- grać przy większym stole. uhm, w ogóle grać przy stole a nie przy czymś małym-śmiesznym-i-do-herbaty. tu nie był to jakiś wielki problem, ale ogólnie, gry powinny mieć podane optymalne rozmiary pomieszczeń i mebli,
- następnym razem korzystać z prostokątnych, nie kwadratowych karteczek,
- karteczki przyklejane były OK, to że były w tym samym kolorze mniej.

Podoba mi się potencjał tej gry. Widzę jak fajnie Microscope by działało jako generator settingów - np. jako wydarzenia kończące się apokalipsą, przed kolejną rundą Apocalypse World? - i koniecznie chcę na tym zagrać Iluminatów albo Wahadło Foucalta.