Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fandom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fandom. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 sierpnia 2012

(kolejna) duża książka o historii RPG (+pierwszy GenCon)

Fandom RPGowy też jest taki (sauce):


W kontekście o którym dzisiaj, oznacza to, że jak wziąć tę grupę ludzi którzy interesują się RPGami, i wyróżnić tych, którzy interesują się starymi RPGami (like, powiedzmy, tak z lat od 1974 do połowy lat '80), to można ich podzielić na taką część, która zajmuje się głównie graniem  i wydawaniem własnych rzeczy, i na taką, która zajmuje się kolekcjonowaniem starych materiałów (podręczników, zine'ów, notatek Luminarzy Hobby, kart postaci, ulotek z konwentów, name it). Jak się okazuje, te dwie części niekoniecznie mają ze sobą wiele wspólnego, (por. Tavis Allison, tutaj), a ta kolekcjonerska część siedzi podobno głównie tutaj.

I w tej kolekcjonerskiej części, jest taki człowiek który nazywa się Jon Peterson, ma bloga tutaj, i wydał ostatnio dobrze się zapowiadającą książkę. Książka nazywa się Playing at the World, jest napisana na podstawie masy materiałów z przeszłości hobby (w tym właśnie różnych materiałów istniejących w jednej kopii, jak różne notatki Arnesona itp.), i jest historią gier fabularnych i bitewnych, koncentrując się głównie na okresie 1964-1977, czyli na samych początkach; aha, i jest potworem na ponad 650 stron, zapowiadając się na dobre uzupełnienie Appelcline'a Designers and Dragons (ja najbardziej cieszę się na 80 stron o grach bitewnych, od przed 1780 r.). Playing at the World ma nie zawierać anegdotek i historyjek osobistych, tylko ma być bardziej akademicką książką o początkach gier fabularnych (zobacz spis treści na preview Amazonu). A blog Petersena ma być uzupełnieniem (podobnym do kolumny Appelcline'a na rpg.net) do książki, z dodatkowymi materiałami i rzeczami które nie zmieściły się w środku; chyba dobrze dodać go do RSSa - ja np. dowiedziałem się przypadkiem, co było drugą wydaną w historii grą fabularną (spoiler: ani Tunnels & Trolls, ani Empire of the Petal Throne). Jeśli kogoś interesują takie rzeczy, to zarówno książka jak i blog wydają mi się być pozycjami wartymi uwagi.

Tenże Petersen zamieścił reklamę książki, którą rozwiesił na ostatnim GenConie, a która to reklama zawiera opis, fragmenty relacji i mapę pierwszego GenConu ever, w 1968 - łącznie z ilością zjedzonych hot dogów i pop cornu, ilością uczestników (96 osób) i tak dalej. Enjoy.


wtorek, 21 sierpnia 2012

[rant] Fora RPGowe

To jest krótki rant o RPG i forach internetowych, przeznaczony właściwie tylko dla jednej osoby. Sorry, cała reszto! Jutro będzie link o historii RPGów. A ten post idzie tutaj, a nie na Pustościankę, bo nie ma w nim wiele contentu, a poza tym tag "emo" już zbytnio tam dominuje, i zresztą bo tak.

Najpierw myślałem że będzie się składał z dwóch części: co jest fajnego w pomyśle na europejski rpg.net i co jest słabego w pomyśle na europejski rpg.net, ale wyszło mi coś innego, czyli: dlaczego ja raczej bym tam nie zaglądał.

No więc po pierwsze, wiesz doskonale że spora (większa?) część fandomu RPGowego i kultury wyrosłej wokół RPGów generalnie jest dość toksyczna, chora i dysfunkcjonalna, a sieciowy fandom RPGowy prowadzi w tym rankingu, i że najlepsza strategia wchodzenia w kontakt, to unikanie kontaktu. Przykładów jest wszędzie na pęczki, nie ma po co linkować do kolejnych. To jak z lubianą przez Ciebie "zasadą chuja" - nie chcemy grać z ludźmi którzy zachowują się jak chuje, więc po co spotykać się z nimi w sieci?

Oczywiście, może da się wyciąć niechciane osoby i niechciane zachowania, ale jedyny sposób jaki znam i jaki się sprawdzał, to ostra moderacja i częste bany oraz ignore'y. Niestety, równie oczywiste jest to, że (1) trudno jest uniknąć przepychanek back, wojen i flejmów ze zbanowanymi osobami, (2) jeśli nie mamy wyraźnej wizji tego do czego ma służyć forum (a samo sformułowanie "europejski rpg.net" jedyne co niesie ze sobą, jeśli dobrze je rozumiem, to właśnie maksymalnie inkluzywne forum), to polityka ostrej moderacji nie bardzo zadziała, (3) ludzie generalnie nie lubią ostrej moderacji,(4) ostra moderacja jest trudna do wdrożenia i utrzymania.

Po drugie, wydaje mi się że fora są coraz bardziej obsolete środkiem komunikacji (niezależnie od powstającej na nich bardzo często dziwnej kultury forumowej, w której status społeczny jest wyrażany ilością postów i datą rejestracji, i gdzie status jest przedmiotem nieustannej gry i obrony - a to wszystko nie sprzyja rozmowie). Po co mam korzystać z forum, skoro mogę rozmawiać z ludźmi z którymi chcę prywatnie, na twitterze, fejsie albo g+? Jedyny powód dla którego ja mogę chcieć korzystać z forum, to fora wąsko wyprofilowane - w wypadku RPGowym, jak np. forum Adept Press. Ale znowu, to nie są fora inkluzywne.

No bo co właściwie daje mi forum o RPG? (1) Mogę poznać tam ludzi do gry - ale nie jest jasne czy to jest jakkolwiek efektywne (IMO nie, dowolny konwent w okolicy zadziała lepiej). (2) Nie mam czasu na bycie na bieżąco z rpg.net - dlaczego miałbym więc angażować się w kolejne forum? (3) Jeśli traktuję forum jako źródło newsów, to co sprawi że zacznę korzystać z nowego, zamiast przeglądać co jakiś czas storygeje albo odpowiednie podforum Big Purple? Niezależnie już od tego, że blogi autorów i newslettery wydawców są dużo lepszym i bardziej wiarygodnym źródłem informacji. (4) Wreszcie, mogę traktować forum jako narzędzie do dyskusji na temat gier, pewnie w postaci AP. Ale tutaj już fora wykrzaczają się "po całości" - o takich rzeczach prawie nigdy nie ma po co rozmawiać z losowymi (a często nawet znajomymi) ludźmi z sieci, bo ich agendą rzadko kiedy jest pomoc w rozwiązaniu Twoich problemów albo rzeczowa rozmowa o grze. Jeśli potrzebujesz pomocy autora gry, na ogół wiesz przecież gdzie ją znaleźć. A jeśli korzystasz (tak jak robiłem ze dwa lata temu tutaj) z AP po to, żeby zapisywać sobie samemu różne rzeczy, to chyba dużo lepiej używać do tego bloga - na przykład dlatego, że masz kontrolę nad komentarzami, i nie potrzebujesz czekać na decyzję i wolny czas moderatora który usunie (albo i nie usunie) pisaninę jakiejś tam kolejnej gwiazdki internetu.

OK, jest jeszcze (5) użycie forów do luźnych rozmów o hobby. No więc mi się wydaje, że to niespecjalnie zadziała w takim wielkim, inkluzywnym, fioletowym czymś. Dlaczego? Ano, zamiast się o tym rozpisywać, znacznie lepiej zrobię wrzucając cytat (stąd):
"We love pigs." Imagine that as the rallying cry of people finding one another to enjoy their interest together.
Only then they might find ...
- Some of them love to kill, butcher, and roast pigs, and then fall to a joyous meal accompanied by side dishes and intoxicating beverages.- Some of them love to purchase and trade entertaining representations of pigs, whether china-glazed statuettes or photography or whatever. - Some of them love to house, breed, and raise pigs, habituating them to humans and distributing them to like-minded people as pets
Sincerely proclaiming "We love pigs" is not sufficient to ensure that any random grouping formed from these people will be able to have fun loving pigs together. Nor will it be functional for anyone to lay claim for their favored way to be the one-and-only way.
But that's what happened to the role-playing hobby. Somehow, "we love role-playing" is supposed to overcome any differences concerningwhy we play. And that is stupid, because it means that people get addled by the identity-issue of being a gamer and therefore suffer frustration and no fun because they keep trying to play with people with utterly different priorities (who are in exactly the same position). In trying to resolve it, their discussions instantly get bogged down with competing claims regarding who is or isn't the "real role-player" in the room.

A to wszystko już na poziomie, na którym nie zaczęliśmy nawet zastanawiać się nad tym, jak rozwiązać problemy językowe, na jakie pewnie natknie się taki europejski rpg.net. Więc ja byłbym raczej dość sceptyczny co do takiego pomysłu.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

10!

Jeśli dobrze liczę, jakoś teraz mija mi dziesięć lat grania w RPGi. Dziesięć lat to nie brzmi specjalnie długo, ale daje około jednej czwartej istnienia tego hobby (zależnie jak liczyć, no bo Wesely prowadzi Braunsteiny od 1967, Blackmoor Arnesona to 1970/1971, Chainmail to 1971, a pierwsza edycja D&D wychodzi w 1974, więc jedna czwarta to chyba w miarę uczciwe szacowanie).

Zastanawiałem się przez chwilę czy pisać coś okolicznościowego, ale wychodziły mi tylko agresywne ranty, przydługie listy albo nostalgiczne nudzenie.

Pomyślałem sobie więc, że lepiej darować sobie smutne pierdolenie o niczym i zamiast tego wrzucić obrazek kota w kosmosie (z tego oto wspaniałego tumblra!) oraz (po raz któryś-tam) link do jednego z najlepszych postów o RPGach jakie kiedykolwiek przeczytałem, a który jest w sam raz na takie okazje.

Off to next ten!



wtorek, 3 stycznia 2012

Końcoworoczny bazgroł o RPG

Podsumowanie dźwiękowe (czyli jedyne które jest po co) pewnie zrobię, ale jak nadrobię te ok. 70 płyt które mam na oku, więc najwcześniej około połowy lutego (albo w lipcu, bo i wtedy będę trafiał na różne fajne rzeczy które wstyd było przegapić). W międzyczasie, jakoś mi się napisał post o zeszłym roku od strony RPGowej, więc czemu nie.

Z gier które wyszły i grałem i warto było: Microscope i Do: Pilgrims of the Flying Temple.

Z zeszłorocznych gier do sprawdzenia / zagrania: Murderous Ghosts, Chronicles of Skin, Technoir, Carcosa, Barbaren (tłumaczenie z niemieckiego na angielski wyszło), Kingdom of Nothing. Plus z książek około-rpgowych, Designers and Dragons Shannona Appelcline'a (chociaż wolałbym historię hobby pisaną pod kątem osób niż firm).

Grania miałem jakieś trzy razy mniej niż w poprzednim roku, czyli jakieś 40 sesji. Najwięcej na pewno w Apocalypse World (w tym w około-cyberpunkowe, chociaż w tej wersji właściwie nie zasługujące na własną nazwę, Infocalypse World), no i w około-fantasy hack World of Algol; poza tym w różne warianty Mars Colony (Mars, Gra o Tron, Alpha Centauri), po kilka S/Lay w/Me, Hell for Leather i Hell 4 Leather, Witches of N'Kai, i pojedyncze sesje w: Lady Blackbird, Polaris, Labyrinths & Lycanthropes, My Life with Master (yyy, Wintermute), Society of Dreamers, Do: Pilgrims of the Flying Temple, repka cybertarotowy scenariusz, The Ocean, Gamma World 7th ed.

Z playtestów, bawiliśmy się w Conspiracy of Shadows (szkoda że Keith Senkowski wydaje się nie bardzo wiedzieć co z tym dalej, bo to całkiem fajny temat na grę, a i do naszego settingu i sytuacji chętnie bym wrócił - tj., jeśli Keith rzuciłby kiedyś zasady które nie są dziurawym przepisaniem Mouseguarda) i Durance (które, jeśli Jason Morningstar poprawi to co jest do poprawienia, będzie całkiem fajną pozycją), i jeszcze w Magowego hacka do Apocalypse World.

W sumie, biorąc pod uwagę ilość konferencji, wyjazdów zagranicznych i zamieszania z magisterką, oraz jakość większości tych sesji, całkiem nieźle.

Poza tym byłem na czterech konwentach - Panopticone, Krakonie, Innych Sferach i Lajconiku. Z czego Panopticon był fatalny, o Krakonie nie wypada mi mówić źle (bo ponownie robiliśmy Gramy!), ISy cierpiały na brak ludzi (ale kudos za zaproszenie Matthijsa Holtera), a Lajconika chcę więcej. Poza tym lucek, pempol & company zrobili Orient Express na paru różnych konwentach, w tym na Polconie i Falkonie (i lucek coś pisze o kolejnych propozycjach na przyszły rok), i miło wiedzieć że ta inicjatywa dalej się jakoś kręci.

Przestałem też zupełnie patrzeć na polski rynek RPGowy. Czasem (kiedy zaglądam na polski sieciowy fandom) żałuję trochę, że blogościanki jednak nie piszemy po angielsku. To sprawia też, że tłumaczeniowe projekty pełzną sobie bardzo, bardzo powoli, i w sumie nie wiem czy jest sens się w nie bawić.

A co w 2012?

Czekam na Sorcerer (tę annotated edition, czy jak to zwał, którą Ron teraz robi), i na tłumaczenia: fińskiego Stalkera, norweskiego Itras By i japońskiego Yuuyake Koyake. Pewnie kupię też kiedyś Adventurer Conqueror King (chociaż wątpię czy skorzystam, mając kurzący się Reign: Enchiridion na półce). Chciałbym zobaczyć w druku Sign in Stranger i Tales of the Fisherman's Wife, i grę której tytułu nie znam, ale o której playtestach Paul Czege pisał na the Forge jakiś czas temu. Fajnie byłoby też mieć papierową wersję Sagas of the Icelanders (tego hacka Apocalypse World na sagi islandzkie) i połatane Storming the Wizard's Tower, ale pierwsze jakoś ucichło, a na drugie się niestety raczej nie zanosi. I chociaż Lady Blackbird do mnie nie trafia, to przynajmniej przejrzę pdfa Always/Never/Now.

Chciałbym zagrać przede wszystkim w Human Contact, Remember Tomorrow, Acts of Evil, Annalise, The Mountain Witch i Lacuna.

Z dużej grupy Apocalypse World: zrobić kolejną rundę playtestów Ascension World, zmusić vh do zrobienia World of Carcosa, i poprowadzić luźne bazgroły dryfujące pomiędzy Fingers on the Firmament Jonathana Waltona a ogólnym science fiction (gdzieś między Diuną a Diasporą), pod roboczym hasłem Telemetria. Na zwykłym AW, chciałbym poprowadzić post apo w kosmosie, zagrać w Robokalipsę i może poprowadzić jeszcze jeden Pomysł Bez Nazwy, Bo Jedno Słowo Zdradza Wszystko (no bo: ładne grafiki nie biorą się znikąd).

Gdzieś w dalszej kolejności, z półki: Covenant, 1001 Nights, Skulduggery, Steal Away Jordan, The Rustbelt, Free Market, Mouseguard - i może tyle na razie. Ze sprawdzonych rzeczy: Ganakagok, Dogs in the Vineyard i S/Lay w/Me, a z ashcanów: Principia i Transantiago.

Chciałbym też zagrać w epicki scenariusz Magdy, w superbohaterów a'la Watchmen na Archipelago, i nie mam nic przeciwko poprowadzeniu nieco dłużej Wiches of N'Kai (które z jednej strony pełnej niezrozumiałego bełkotu rozrosło się do dziesięciu stron pełnych niezrozumiałego bełkotu, ale jest nawet odświeżające, plus jest sporo jakby kierunków w które może pójść, więc drugie tyle zabawy płynie z tabelek i zmian zasad i tego jak prowadzić i tak dalej).

Od strony fandomu, fajnie by było gdyby odbyła się edycja czy dwie Lajconika, i gdyby Playground Magazine (teraz podobno w rękach Duńczyków) dalej wychodziło.

wtorek, 22 lutego 2011

Teksty RPGowe

Jeszcze jedno. Jeśli jeszcze jest ktoś kto zagląda tutaj czasem po teksty okołoRPGowe, mam na nie (i tylko na nie) nowego bloga, pisanego z Drozdalem. Obiecujemy nieregularne aktualizacje, trochę narzekania i trochę niszowych rzeczy. Tutaj.

środa, 29 grudnia 2010

Random RPGowe newsy #6

Ostatni odcinek.

(1) Dodatek do Montsegur 1244, z nowymi postaciami i kartami, jest do ściągnięcia za darmo ze strony gry.

(2) Jared Sorensen opisuje historię znikających i pojawiających się w śmiesznych cenach na EBay'u egzemplarzy Free Market.

(3) Bill White (autor doskonałego Ganakagok) wrzucił pdfa swojej nowej krótkiej gry w której jeden gracz dostaje rolę Heroda a pozostali królów chcących dotrzeć do Betlejem, przy czym pierwszy gracz ma za zadanie przeszkadzać im w tym (martwy temat na storygejach).

wtorek, 21 grudnia 2010

Random RPGowe newsy #5

(1) Ukazał się grudniowy numer See Page XX, e-zinu Pelgrane Press - tutaj.

(2) W szczególności, Clinton R. Nixon pisze w nim parę słów o swojej nowej westernowej grze, Owl Hoot Trail. Yup, Clinton wraca do pisania gier.

(3) Jeśli ktoś skorzystał z oferty pdfów Epimas, może za 3.33 $ dostać pdfy trzech gier Emily Care-Boss - Under My Skin, Breaking the Ice i Shooting the Moon, tutaj.

sobota, 18 grudnia 2010

Podsumowanie: RPG 2010, tytuły

Co dobrego wyszło w tym roku, a czego nie mam? Z tegorocznych gier, mam na papierze lub w pdfie:

Apocalypse World
Blood & Honor
Dragons at Dawn
Free Market
Hell for Leather
Love in the Time of Seid
Mars Colony
Remember Tomorrow
Society of Dreamers

- Na liście "do kupienia są":
Annalise
REIGN Enchiridion
Skulduggery
The Rustbelt

- Na liście "do zastanowienia się" są:
A Taste for Murder
Blowback
Carnage Among the Tribes
Gun Thief
Hell 4 Leather
How We Came to Live Here
Misspent Youth
Ribbon Drive

- Na liście "do zignorowania" są:
Dead of the Night
Dread House
Dresden Files
Happy Birthday, Robot
ICONS
Laundry
Maschinen Zeit
Shock: Human Contact
Smallvile

Co i gdzie powinienem przesunąć? Co przegapiłem?

czwartek, 16 grudnia 2010

Random RPGowe newsy #4

(1) Greg Stolze kickstartuje kolejny setting do One Roll Engine (w wersji REIGN), Out of the Violent Planet, o obcych przybywających na Ziemię i ze zdziwieniem odkrywających, że istnieją formy życia które nie dysponują telepatią. Jeśli zbierze się odpowiednia ilość uczestników, jak w przypadku większości projektów Stolze, pdf będzie dostępny za darmo w sieci.

(2) Po raz pierwszy od 2005 roku, Ron Edwards uruchomił Ronnies, swój konkurs na napisanie RPGa.

(3) Po przejściu Forge w fazę zimową, wygląda na to że nastąpiło kolejna "diaspora" - The Neigborhood, w zamierzeniu coś między storygames a forami wydawców na Forge, zaczyna działać.

środa, 8 grudnia 2010

Random RPGowe newsy #3

Tym razem głównie historyczno-systematyczne rzeczy.

(1) Tekst Rona Edwardsa o grze The Pool. M. in. we wstępie sporo uwag które umiejscawiają tę grę w szerszym kontekście, a potem szczegółowa analiza działania The Pool (ćwiczenie: porównaj to z polskimi tekstami okołorpgowymi: z MiMa, Poltera, Esensji czy innej Niezależnej Trollosfery i zobacz różnice). (link za Deeper in the Game)

(2) Nieoceniony Troy

(3) Epidiah Ravachol (Dread [ten z mechaniką na Jendze], Time & Temp) zaczął wrzucać informacje o swojej nowej grze Swords Without Master.

wtorek, 30 listopada 2010

Random RPGowe newsy #2

Skoro już mam stos takich rzeczy w RSSie, to może komuś się coś z tego przyda / zainteresuje.

(1) Eero Tuovinen wrzucił zasady swojej bajkowo-arturiańskiej gry Fables of Camelot. Wprowadzenie tutaj.

(2) Simon Carryer (z jego gier graliśmy kiedyś w Compass Gods) skończył wyglądający na całkiem fajny hack do AW, Conan World - jak mówi nazwa, Conanowe sword & sorcery na Apocalypse World. Tutaj.

(3) Daniel Solis pisze trochę o współpracy z duetem Crane & Sorensen przy Free Market i wrzuca parę starych wzorów grafik, o tu.

(4) Wreszcie, Jonathan Walton pisze sporo o projekcie antologii gier i tekstów, do dystrybucji na niewielkich czysto RPGowych konwentach, którą składa z Ryanem Macklinem.

sobota, 20 listopada 2010

Peemem, sreemem

Wygląda na to, że znowu wypada ostatnio pisać o PMM. So can i has?

Weźmy coś takiego i zobaczmy co da się z tego wyciągnąć: głównym sensem istnienia konkursów RPGowych powinno być dostawanie dobrego feedbacku. Dobry feedback, to taki po którym gramy lepiej - znamy więcej technik, umiemy się nimi lepiej posługiwać, znamy więcej sposobów gry czy gier, nie popełniamy błędów które popełnialiśmy, lepiej radzimy sobie z dynamiką społeczną, i tak dalej.

Tak więc Gramy! daje radę, bo gracze mogą zetknąć się z różnymi sposobami prowadzenia i ludźmi grającymi w innym stylu niż oni, konkursy na pisanie gier dają radę dlatego że dostaje się potem recenzje i wrażenia ludzi którzy może zagrali w jakiegoś tam twora, konkursy na scenariusze dają radę, bo dostaje się feedback od ludzi którzy siedzą w scenariuszach i korzystają z nich.

Z tego punktu widzenia, problemami PMM zupełnie nie są wciąż i wciąż wyciągane rzeczy - to że Craven Deckardowi parę lat temu powiedział że, czy to że Wojtek zastosował rekwizyt z soku malinowego sesji, czy to że ktoś kto i tak nie jeździ na konwenty strzela focha, bo na pewno Jego Ukochana Gra Nie Zostanie Doceniona Przez Zły Fandom, czy że ego jakiejś tam gwiazdki sieci poważnie przejmuje się tytułem Miszcza Miszczów, czy co tam jeszcze.

Problemem PMM jest to, że konkurs nie jest ukierunkowany na dobry i skuteczny feedback.

(nie mam tu jakiegoś super uzasadnienia, poza stosem rozmów nt. PMM, obserwacją flejmów sprzed paru lat i własnym udziałem rok temu, więc jeśli ktoś ma argumenty za tym że feedback, zwłaszcza w początkowym etapie konkursu jest dobry - i nie: dobry na ile Biedni Sędziowie Mogą, ale po prostu dobry - to ja chętnie usłyszę)

(nb, jeśli mogę oceniać po regulaminie, to samo tyczy się też np. Złotych Kości z Grojkonu)

PMM to trochę konkurs który dzieje się bo zawsze się dział, i wygląda tak jak wygląda, bo Puszkin napisał kiedyś tam regulamin i zostało. Nie ma pomysłu na PMM, więc nie ma też zmian, i dlatego z każdym rokiem różne dziury są coraz lepiej widoczne. Co więcej: z różnych historycznych powodów, w Polandzie nie myśli się o graniu w gry jako o czymś czego można się prosto nauczyć - bycie MG jest trudne, każdy uczy się na własną rękę, nie ma tradycji rozmawiania o grze, ludzie nie umieją identyfikować swoich preferencji growych, jeśli ludzie rozmawiają o technikach, to głównie o tym co jest dobrym podkładem muzycznym do sesji, i tak dalej. Krótko: nie ma dobrego kontekstu dla funkcjonowania czegoś takiego jak dobry feedback jeśli chodzi o prowadzenie.

Wszystkie inne problemy: jak to, że wielu sędziów niekoniecznie powinno sędziować bo ich kompetencje są średnie, albo to że kryteria są z głębokich lat '9o w Polsce, albo to że bazylion gier niby nie daje się sensownie w ramach PMM oceniać wynikają właśnie z tego, że nie ma myślenia w kategoriach skutecznego feedbacku.

Naturalnie, to może być doskonale OK - może warto mieć taki czysto lulzowy konkurs służący do tego żeby sobie trochę pograć, pośmiać w niewielkim gronie i podenerwować Sejiego - spoko. Ale może warto byłoby mieć coś nieco fajniejszego?

czwartek, 18 listopada 2010

InSpectres w Portalu

Again, I'm late to this party. Mam sporo dobrych i sporo zabawnych wspomnień z InSpectres.

Dobre są takie, że to druga gra niezależna w jaką grałem - piewszą było chyba półgodzinne the Sword z Lukiem i Dro. Nawet APek z naszego pierwszego IS jeszcze wisi, zabawnie się to teraz czyta (podobnie jak Kumquat Tattoo które graliśmy zaraz potem). A, no i zagraliśmy na tym naprawdę sporo niezłego Cthulhu z różnymi losowymi osobami.

(przy okazji, wygląda na to, że od trzech i pół roku praktycznie w ogóle nie gram w mainstreamowe RPGi - życzę sobie następnych stu)

Zabawne jest to, że jakoś tak wyszło, że do tej pory nie widziałem pełnej wersji gry - zawsze korzystaliśmy z demo i z hacka. Jeszcze zabawniejsze było to, jak udało nam się wyciągnąć z tego samego demo coś znacząco różnego od Ariocha i reszty - niestety, chyba wszystkie wątki z rozmowami o tym poleciały w cholerę z kasacją indie.go.pl (czy jak tam się to nazywało). Kupę radochy dało nam też hackowanie wszystkiego co się ruszało na InSpectres. Those were fun times.

(#niegramwgrywydanepopolsku ((C) by Ola), więc raczej nie wrócę do InSpectres po wydaniu gry przez Portal ale w ramach #nieprowadzęnaSavage'ach mam nadzieję że e-fandom mnie nie zawiedzie i że szybko zobaczę w Gwiezdnym Piracie konwersję InSpectres na Savage Worlds :D)

środa, 17 listopada 2010

Nagranie z FanFestu

Khaki wrzucił stare (z FanFestu) i krótkie nagranie mnie machającego rękami o słowie indie w ramach prelekcji Orient Expressu, TUTAJ. Zabawnie jest zobaczyć siebie na video, wykonuję dużo inogestów, zmarnuj dwie minuty swojego życia patrząc na mnie!

poniedziałek, 15 listopada 2010

Random RPGowe newsy #1

Nie widziałem żadnej informacji w polskiej sieci o tych rzeczach, a może warto o nich wspomnieć.

(1) Tavis Allison, jedna z osób prowadzących całkiem fajnego bloga The Mule Abides (fajnego, bo nie jest nachalnie OSRowy i goście orientują się trochę w tym co działo się przez ostatnie 10 lat) zebrał / wrzucił nagrania video z panelu o D&D i sztuce współczesnej, który odbył się przy okazji kilku wystaw ludzi zajmujących się grafiką i RPGami jednocześnie. Z gwiazdek sieci, w środku jest m.in. Zak Smith (od D&D With Porn Stars / I Hit It With My Axe).

(2) Julia Bond Ellingboe zamiast skończyć Tales of the Fisherman's Wife zabrała się za grę (coś pomiędzy RPGiem a LARPemm, lub oba naraz) o kanibalach, o roboczym tytule The Antropophaghy Society - tutaj. Wstępnie można się jej spodziewać na marzec przyszłego roku. Pamiętając to co kiedyś pisałem o tabu przy stole i pamiętając rozmowę właśnie o kanibalizmie przy tamtej okazji, chyba z luckiem, tym bardziej jestem zainteresowany tą grą. Plus, pewnie reakcja RPGPundita i reszty theRPGsite jak zawsze będzie doskonałym źródłem lulzu.

(3) Ryan Macklin od m.in. Dresden Files i Josh Roby od m.in. Smallville piszą wspólnie nową grę, Vicious Crubicle.

(4) David Hill, który nie tak znowu dawno wydał grę Maschine Zeit, jakieś dwa miesiące temu pisał o grze którą pisze, Amaranthine, i chociaż od tego czasu jest cisza, to myślę że warto zerknąć na tego posta i mieć ten projekt w pamięci.

(5) Mam do playtestów nową grę m.in. Meg Baker, PSI-run, o ludziach bez pamięci ale z supermocami uciekającymi przed czymś co ich goni i starającymi się dowiedzieć kim są. W środku aktywne zachęcanie do grania na 2+ MG, czego jeszcze nigdy nie miałem okazji robić, więc tym chętniej. Jakby coś, to ten.

wtorek, 2 listopada 2010

Winter is coming (shuffle the Forge)

Na the Forge Ron zamyka dużą część nieaktywnych / niedziałających podforów (post), zostawiając Actual Play, Publishing, Development (połączone First Thoughts i Playtesting) i kilka tylko for wydawców. Reszta rzeczy wyląduje w archiwach. Także, w grudniu być może Ron wróci do robienia Ronnies (konkurs na grę w 24 h).

(przez chwilę chciałem pisać tutaj emofleki o tym jak i dlaczego polska sieć rpgowa ssie, ale szkoda czasu na ponowne powtarzanie tego samego, a o dobrych rzeczach na the Forge znacznie lepiej już napisano)

poniedziałek, 25 października 2010

Fantastyka w Radiofoniii

Dzisiaj o 19 będę mówił w krakowskiej Radiofonii, w ramach Antyramy, o fantastyce, fandomie, konwentach i innych takich. Daria i Gosia chcą mieć audycję wprowadzającą, a niestety nikogo bardziej kompetentnego nie było pod ręką. Ale z bardziej ekscytujących rzeczy, za parę odcinków mają wstępnie umówionego Dukaja, więc to już coś.

wtorek, 12 października 2010

Podsumowanie: konwenty 2010

Lucek uświadomił mi dzisiaj, że sezon konwentowy się kończy. Jako że wszystko wskazuje na to, że dla mnie już koniec z konwentowaniem w tym roku kalendarzowym (w okolicy są jeszcze Chrzanowskie Dni Fantastyki i Falkon, ale prawie na pewno nie będę na żadnej z tych imprez), mogę napisać parę zdań podsumowania.

Byłem w tym roku na 6 konwentach (Stary Port, Zjava, Rkon, FanFest, Avangarda, Inne Sfery), z czego 1 organizowałem (FanFest). Orient Express jako inicjatywa był na 2 albo 3, zależy jak liczyć (Rkon, FanFest, Inne Sfery). Na ogół pisałem niby podsumowania na bieżąco, więc chyba nie ma sensu się powtarzać.

Jakoś tak wyszło, że ominąłem / ominę największe imprezy: Pyrkon, Tricon, i Falkon. Z Pyrkonem tradycyjnie coś innego mi wypadło (chyba nieudana Lizbona), organizatorzy Triconu skutecznie mnie zniechęcili do przyjazdu tam, Falkon pokrywa się z Wrocławskim Festiwalem Industrialnym (a nawet jeśli nie, to po poprzednich edycjach poważnie bym się zastanawiał). Nie bawią mnie już konwenty masowe, przynajmniej jeśli chodzi o organizowanie na nich czegoś. Zresztą, na czwartej z dużych imprez, Avangardzie, byłem tylko przez pół dnia.

Żałuję trochę, że nie byłem na Nawikonie - przez dwa ostatnie lata był tam Orient Express, a teraz jakoś niefortunnie się zagapiłem / przespałem / miałem inne rzeczy na głowie.

Szkoda też że konwent w Krakowie nie wypalił w tym roku - z różnych modeli konwentowych imprezy skoncentrowane na jakimś konkretnym typie rozrywki chyba najbardziej do mnie obecnie trafiają, vide Stary Port, Zjava czy FanFest. Może w przyszłym roku coś z tego będzie, chociaż mam coraz mniej chęci na angażowanie się w organizowanie fandomowych eventów.

Z najfajniejszych rzeczy, zdecydowanie Sesje na Życzenie na FanFeście. Nieskromnie powiem że sądzę że zrobiliśmy najfajniejszą rzecz jaką widziałem na polskim konwentach w ciągu ostatnich paru lat, i na pewno planujemy to kontynuować podczas drugiej edycji konwentu.

Trochę brak mi już entuzjazmu dla idei Orient Expressu i jakby był ktoś zainteresowany, to chyba chętnie oddałbym mu inicjatywę (na tyle, na ile jest to czyjakolwiek inicjatywa i jest sens mówić o oddawaniu jej).

sobota, 2 października 2010

Muzyka na sesji

(luźny follow up do dyskusji tutaj)

Zastanawiam się nad wykorzystaniem muzyki na sesjach które grałem. To znaczy, myślę o sytuacjach w grze, przy których muzyka w tle coś dodała albo odjęła. Wychodzi mi zaskakująco mało:

(1) Apocalypse World w lutym w Warszawie, kiedy w fikcji był wieczorny party rage po ruinach, klikający licznik zajebistości / Geigera, a w tle leciało sobie Savage Republic, i powiedziałem że to jest dokładnie muzyka którą słychać na ulicach NYC. Pamiętam też, że Mical raz powiedział żeby przeskoczyć dalej na playliście, bo nie wytrzymuje Christine 23 Onna (duuude, soo lame!).

(2) Kiedy graliśmy w Sweet Agatha z SoiSong w tle, zwłaszcza pod koniec sesji (tak gdzieś od drugiej połowy do końca 'Jam Thalay Sai' z "Soi-Jin-No-Hi").

(3) I raz kiedy w Czarce graliśmy w Ganakagok, i było jakieś strasznie wesołe reggae. Ale tam było dużo innych rzeczy, akademia i tak dalej, i może to dlatego dopiero w połowie sesji udało nam się zebrać, a nie dlatego, że muzyka?

Czyli jedno pozytywne użycie, jedno minimalnie pozytywne, jedno negatywne.

Hej, moi kochani gracze którzy tu czasem zaglądacie, może Wam przychodzi coś jeszcze do głowy?

Jako bonus, sytuacja z Gramy!: na FanFeście prowadziłem Poison'd. Siadamy do gry, rozdaję karty, gracze kończą tworzyć postacie, i nagle dostaję pytanie:
- A gdzie masz muzykę?
Totalne zdziwienie z mojej strony:
- Muzykę?
- No, soundtrack jakiś.
- Yyy, ale po co mi soundtrack?
- Jak to, prowadzisz bez soundtracku?
- Pewnie. Od zawsze.
- To tak można?
Okazało się, że dla tego gracza moja sesja była jedną z pierwszych w życiu gdzie grało się bez podkładu muzycznego. Zabawne!

czwartek, 30 września 2010

Argument z kotleta

Jest taki dość zabawny argument z którym można się czasem spotkać w sieci rpgowej, który prywatnie nazywam sobie argumentem z kotleta. Argument z kotleta działa mniej więcej tak:#omujborze, ale już w Czasopismie Mojej Młodości w tysiącfafnastym napisali że (cokolwiek). W szczególności scena OSR jest pełna tego rodzaju argumentów, ale wydaje mi się że nie jest to dla niej specyficzne, i widziałem podobny schemat rozumowania np. w przypadku polskich WoDziarzy.

Teraz, wydaje mi się, że to zasadniczo nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy Coś napisano w 1974, 1990 czy 2010. Co ma znaczenie, przynajmniej dla mnie jako dla gracza, to: czy ta-oto konkretna gra ma skutecznie zaimplementowaną daną procedurę? Czy jasno komunikuje sposób gry? Czy rozważane Coś dobrze pasuje do tematyki gier i pozostałych jej reguł?

To trochę tak, jak z poglądami: wydaje mi się że nie jest specjalnie ciekawe gdzie historycznie pojawia się jaki pogląd, a jeśli to w ogóle jest ciekawe, to jest całkowicie drugorzędne. Co jest naprawdę ciekawe, to jak Coś pasuje do reszty, jak jest uzasadnione, jakie ma zastosowania, i tak dalej. Ale takie rzeczy są czymś, nad czym osoby stosujące argument z kotleta wydają się w ogóle nie zastanawiać.

Hobby jako granie vs hobby jako archeologia gier i jako pisanie o grach?