Khaki wrzucił stare (z FanFestu) i krótkie nagranie mnie machającego rękami o słowie indie w ramach prelekcji Orient Expressu, TUTAJ. Zabawnie jest zobaczyć siebie na video, wykonuję dużo inogestów, zmarnuj dwie minuty swojego życia patrząc na mnie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orient Express. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orient Express. Pokaż wszystkie posty
środa, 17 listopada 2010
wtorek, 12 października 2010
Podsumowanie: konwenty 2010
Lucek uświadomił mi dzisiaj, że sezon konwentowy się kończy. Jako że wszystko wskazuje na to, że dla mnie już koniec z konwentowaniem w tym roku kalendarzowym (w okolicy są jeszcze Chrzanowskie Dni Fantastyki i Falkon, ale prawie na pewno nie będę na żadnej z tych imprez), mogę napisać parę zdań podsumowania.
Byłem w tym roku na 6 konwentach (Stary Port, Zjava, Rkon, FanFest, Avangarda, Inne Sfery), z czego 1 organizowałem (FanFest). Orient Express jako inicjatywa był na 2 albo 3, zależy jak liczyć (Rkon, FanFest, Inne Sfery). Na ogół pisałem niby podsumowania na bieżąco, więc chyba nie ma sensu się powtarzać.
Jakoś tak wyszło, że ominąłem / ominę największe imprezy: Pyrkon, Tricon, i Falkon. Z Pyrkonem tradycyjnie coś innego mi wypadło (chyba nieudana Lizbona), organizatorzy Triconu skutecznie mnie zniechęcili do przyjazdu tam, Falkon pokrywa się z Wrocławskim Festiwalem Industrialnym (a nawet jeśli nie, to po poprzednich edycjach poważnie bym się zastanawiał). Nie bawią mnie już konwenty masowe, przynajmniej jeśli chodzi o organizowanie na nich czegoś. Zresztą, na czwartej z dużych imprez, Avangardzie, byłem tylko przez pół dnia.
Żałuję trochę, że nie byłem na Nawikonie - przez dwa ostatnie lata był tam Orient Express, a teraz jakoś niefortunnie się zagapiłem / przespałem / miałem inne rzeczy na głowie.
Szkoda też że konwent w Krakowie nie wypalił w tym roku - z różnych modeli konwentowych imprezy skoncentrowane na jakimś konkretnym typie rozrywki chyba najbardziej do mnie obecnie trafiają, vide Stary Port, Zjava czy FanFest. Może w przyszłym roku coś z tego będzie, chociaż mam coraz mniej chęci na angażowanie się w organizowanie fandomowych eventów.
Z najfajniejszych rzeczy, zdecydowanie Sesje na Życzenie na FanFeście. Nieskromnie powiem że sądzę że zrobiliśmy najfajniejszą rzecz jaką widziałem na polskim konwentach w ciągu ostatnich paru lat, i na pewno planujemy to kontynuować podczas drugiej edycji konwentu.
Trochę brak mi już entuzjazmu dla idei Orient Expressu i jakby był ktoś zainteresowany, to chyba chętnie oddałbym mu inicjatywę (na tyle, na ile jest to czyjakolwiek inicjatywa i jest sens mówić o oddawaniu jej).
Byłem w tym roku na 6 konwentach (Stary Port, Zjava, Rkon, FanFest, Avangarda, Inne Sfery), z czego 1 organizowałem (FanFest). Orient Express jako inicjatywa był na 2 albo 3, zależy jak liczyć (Rkon, FanFest, Inne Sfery). Na ogół pisałem niby podsumowania na bieżąco, więc chyba nie ma sensu się powtarzać.
Jakoś tak wyszło, że ominąłem / ominę największe imprezy: Pyrkon, Tricon, i Falkon. Z Pyrkonem tradycyjnie coś innego mi wypadło (chyba nieudana Lizbona), organizatorzy Triconu skutecznie mnie zniechęcili do przyjazdu tam, Falkon pokrywa się z Wrocławskim Festiwalem Industrialnym (a nawet jeśli nie, to po poprzednich edycjach poważnie bym się zastanawiał). Nie bawią mnie już konwenty masowe, przynajmniej jeśli chodzi o organizowanie na nich czegoś. Zresztą, na czwartej z dużych imprez, Avangardzie, byłem tylko przez pół dnia.
Żałuję trochę, że nie byłem na Nawikonie - przez dwa ostatnie lata był tam Orient Express, a teraz jakoś niefortunnie się zagapiłem / przespałem / miałem inne rzeczy na głowie.
Szkoda też że konwent w Krakowie nie wypalił w tym roku - z różnych modeli konwentowych imprezy skoncentrowane na jakimś konkretnym typie rozrywki chyba najbardziej do mnie obecnie trafiają, vide Stary Port, Zjava czy FanFest. Może w przyszłym roku coś z tego będzie, chociaż mam coraz mniej chęci na angażowanie się w organizowanie fandomowych eventów.
Z najfajniejszych rzeczy, zdecydowanie Sesje na Życzenie na FanFeście. Nieskromnie powiem że sądzę że zrobiliśmy najfajniejszą rzecz jaką widziałem na polskim konwentach w ciągu ostatnich paru lat, i na pewno planujemy to kontynuować podczas drugiej edycji konwentu.
Trochę brak mi już entuzjazmu dla idei Orient Expressu i jakby był ktoś zainteresowany, to chyba chętnie oddałbym mu inicjatywę (na tyle, na ile jest to czyjakolwiek inicjatywa i jest sens mówić o oddawaniu jej).
poniedziałek, 27 września 2010
Inne Sfery 2010
Jeszcze na świeżo, wrażenia z Innych Sfer.
First things first, Orient Express. Ze względu na kwestie lokalizacyjne - narzekanie jest tym razem na samym końcu - trudno ocenić efektywność prelekcji. I ja i Ina mieliśmy chyba dość sporo osób na sali, część z nich potem widziałem na sesjach. Ina fasilitowała Love in the Time of Seid (sądząc po opiniach, najfajniejsza sesja tej edycji OE), Mars Colony i In the Belly of the Whale, vh poprowadził Maid w sobotę. Ja poprowadziłem całkiem zacne Hatchet City do Apocalypse World w piątek (szkoda, że ze względu na zamieszanie z sleeproomami zgubiłem jednego z graczy), średnie My Life with Master (just ofr the record, gracze ponownie wybrali Mistrzynię, nie Mistrza) i razem z vh, Olą i najwierniejszym uczestnikiem OE tej edycji, Towerem, nienajgorsze Polaris. Oprócz tego, zagrałem jeszcze świetne S/Lay w/Me z Darkenem. Czyli 4 sesje na konwencie, nieźle. Żałuję że w nocy z soboty na niedzielę byłem na tyle nieprzytomny, żeby nie wpaść na to, żeby zagrać Microscope z chłopakami z Lans Macabre - do nadrobienia następnym razem.
Do poprawienia:
1. Miejsce do wpisania się na kartkach sesji powinno wrócić.
2. Lepiej wyeksponowane Sesje na Życzenie.
3. Na przyszłość, trzeba dokładniej powiązać prelekcje OE z rozpiską sesji.
Jeszcze jeśli chodzi o moją prelekcję ("Erotyka w RPG"), to trzy rzeczy:
1. Zdałem sobie sprawę, że jeśli nie liczyć prelekcji z prezentacjami gier OE - które są raczej freestajlem z przedstawianiem gier, i nie bardzo różnią się od rozmowy na korytarzu - to zaliczyłem prowadzenie swojej pierwszej evar prelekcji konwentowej. Zabawne.
2. To może nie było całkiem tak, że erotyka w tej prelekcji polegała na tym, "że po godzinie publiczność orientuje się, że została wyruchana", ale to dobry mem i warto go zapamiętać.
3. Mam niemiłe wrażenie, że powiedziałem bzdurę przy machaniu rękami o S/Lay w/Me - mianowicie, że Ty dostajesz kości za działania w stronę Kochanka i za łupanie Potwora, ale nie za działanie w stronę realizacji celu, podczas gdy, naturalnie, dostaje się je za działania w stronę Kochanka i realizacji celu, ale nie za łupanie Potwora.
Nie bardzo się orientuję jak wyglądało inne granie w RPGi na konwencie - rozpoznam gościa z dredami który chyba prowadził jakieś D&Dy, i pewnie ktoś z Portala ciągnął jakąś Neuroshimę, ale np. bardzo zdziwiło mnie to, że nie widziałem nigdzie żadnej informacji o sesjach Savage Worlds, biorąc pod uwagę że hype, że wydawca jest z Wrocławia, i tak dalej. Bo że nie było info o sesjach Robotiki to żadne zaskoczenie, pamiętając Falkon (na całe szczęście, Nelek dostarczył niezawodnej metody prowadzenia jednostrzałów Robotiki).
Jeśli już mowa o fandomie to, o ile mi wiadomo, napinacze z blogosferki i bagienka zawiedli i nie było klepania ROLa (a jeśli było, to takie że nikt nie zauważył). Manifestacje solidarności e-fandomu podobno miały objawić się całym jednym gościem w t-shircie z hasłem "zapłać Encowi!" na panelu dyskusyjnym wydawców, ale mój kontakt z tym eventem polegał na przejściu przez niego z jednej sesji na drugą, więc nie wiem czy ten wyraz gniewu i oburzenia doszedł do skutku czy też nie.
Jedną z najfajniejszych rzeczy było ściągnięcie Frederika Osteergarda (niestety Tobias Wrigstad nie mógł przyjechać) z grupy ludzi od jeepformu. Byłem na 3/4 jednej jego prelekcji, i ominąłem warsztaty jeepowe oraz nie grałem w żadną z dwóch gier które prowadził - jeepy są fajne, ale raczej nie dla mnie, za dużo w nich LARPów. Pogadałem z nim krótko, ale było fajnie. Miło spotkać kogoś spoza swojej grupy RPGowej, kto kojarzy te same nazwiska autorów różnych gier. A, i rozwiązanie gości od jeepformu - tj. zrobienie sobie listy technik i wrzucanie do konkretnych gier tylko ich nazw - jest całkiem sprytne i inspirujące. Generalnie ściąganie gości spoza Polandii jest super i potrzeba go więcej, więc kudosy dla orgów, oby tak dalej.
Z rzeczy które ssały:
1. Budynek. Orgowie kiepsko dogadali się z dyrekcją - fajna szkoła z bardzo szerokimi korytarzami była niedostępna dla uczestników, a wszystkie punkty programu odbywały się w przylegającym do niej budynku który trochę przypominał nowszą, wyższą i przeszkloną wersję krakowskiej YMCA, z wąskimi korytarzami, dziwnym układem pomieszczeń i tak dalej. W efekcie, atmosfera trochę jak z ostatniego Imladrisu.
2. W konsekwencji, w ogóle nie było widać że na konwencie jest 565 osób - jakbym miał szacować na oko, powiedziałbym że jakieś 350. Siadł też, niestety, aspekt towarzyski - na korytarzach nie było po prostu gdzie porozmawiać, a zasuwanie piętro czy dwa w dół na placyk przed szkołą za każdym razem kiedy się kogoś spotka jest kiepskim rozwiązaniem.
3. Sleeproom otwarty od 23 do 11. Konsekwencja tego niedogadania co wyżej. Kwas, co tu dużo mówić.
4. Sporo zamieszania od strony orgów, z salami, miejscami do grania i drobnymi detalami. Ale nie narzekamy, bo Zioło zrobił pompki.
Wyszedłem z konwentu z minimalnym lootem: egzemplarzem "Previous Occupants" (który trafił do Iny) i bardzo wczesną betą gry TORa, "Mists".
W sumie, przyzwoicie.
First things first, Orient Express. Ze względu na kwestie lokalizacyjne - narzekanie jest tym razem na samym końcu - trudno ocenić efektywność prelekcji. I ja i Ina mieliśmy chyba dość sporo osób na sali, część z nich potem widziałem na sesjach. Ina fasilitowała Love in the Time of Seid (sądząc po opiniach, najfajniejsza sesja tej edycji OE), Mars Colony i In the Belly of the Whale, vh poprowadził Maid w sobotę. Ja poprowadziłem całkiem zacne Hatchet City do Apocalypse World w piątek (szkoda, że ze względu na zamieszanie z sleeproomami zgubiłem jednego z graczy), średnie My Life with Master (just ofr the record, gracze ponownie wybrali Mistrzynię, nie Mistrza) i razem z vh, Olą i najwierniejszym uczestnikiem OE tej edycji, Towerem, nienajgorsze Polaris. Oprócz tego, zagrałem jeszcze świetne S/Lay w/Me z Darkenem. Czyli 4 sesje na konwencie, nieźle. Żałuję że w nocy z soboty na niedzielę byłem na tyle nieprzytomny, żeby nie wpaść na to, żeby zagrać Microscope z chłopakami z Lans Macabre - do nadrobienia następnym razem.
Do poprawienia:
1. Miejsce do wpisania się na kartkach sesji powinno wrócić.
2. Lepiej wyeksponowane Sesje na Życzenie.
3. Na przyszłość, trzeba dokładniej powiązać prelekcje OE z rozpiską sesji.
Jeszcze jeśli chodzi o moją prelekcję ("Erotyka w RPG"), to trzy rzeczy:
1. Zdałem sobie sprawę, że jeśli nie liczyć prelekcji z prezentacjami gier OE - które są raczej freestajlem z przedstawianiem gier, i nie bardzo różnią się od rozmowy na korytarzu - to zaliczyłem prowadzenie swojej pierwszej evar prelekcji konwentowej. Zabawne.
2. To może nie było całkiem tak, że erotyka w tej prelekcji polegała na tym, "że po godzinie publiczność orientuje się, że została wyruchana", ale to dobry mem i warto go zapamiętać.
3. Mam niemiłe wrażenie, że powiedziałem bzdurę przy machaniu rękami o S/Lay w/Me - mianowicie, że Ty dostajesz kości za działania w stronę Kochanka i za łupanie Potwora, ale nie za działanie w stronę realizacji celu, podczas gdy, naturalnie, dostaje się je za działania w stronę Kochanka i realizacji celu, ale nie za łupanie Potwora.
Nie bardzo się orientuję jak wyglądało inne granie w RPGi na konwencie - rozpoznam gościa z dredami który chyba prowadził jakieś D&Dy, i pewnie ktoś z Portala ciągnął jakąś Neuroshimę, ale np. bardzo zdziwiło mnie to, że nie widziałem nigdzie żadnej informacji o sesjach Savage Worlds, biorąc pod uwagę że hype, że wydawca jest z Wrocławia, i tak dalej. Bo że nie było info o sesjach Robotiki to żadne zaskoczenie, pamiętając Falkon (na całe szczęście, Nelek dostarczył niezawodnej metody prowadzenia jednostrzałów Robotiki).
Jeśli już mowa o fandomie to, o ile mi wiadomo, napinacze z blogosferki i bagienka zawiedli i nie było klepania ROLa (a jeśli było, to takie że nikt nie zauważył). Manifestacje solidarności e-fandomu podobno miały objawić się całym jednym gościem w t-shircie z hasłem "zapłać Encowi!" na panelu dyskusyjnym wydawców, ale mój kontakt z tym eventem polegał na przejściu przez niego z jednej sesji na drugą, więc nie wiem czy ten wyraz gniewu i oburzenia doszedł do skutku czy też nie.
Jedną z najfajniejszych rzeczy było ściągnięcie Frederika Osteergarda (niestety Tobias Wrigstad nie mógł przyjechać) z grupy ludzi od jeepformu. Byłem na 3/4 jednej jego prelekcji, i ominąłem warsztaty jeepowe oraz nie grałem w żadną z dwóch gier które prowadził - jeepy są fajne, ale raczej nie dla mnie, za dużo w nich LARPów. Pogadałem z nim krótko, ale było fajnie. Miło spotkać kogoś spoza swojej grupy RPGowej, kto kojarzy te same nazwiska autorów różnych gier. A, i rozwiązanie gości od jeepformu - tj. zrobienie sobie listy technik i wrzucanie do konkretnych gier tylko ich nazw - jest całkiem sprytne i inspirujące. Generalnie ściąganie gości spoza Polandii jest super i potrzeba go więcej, więc kudosy dla orgów, oby tak dalej.
Z rzeczy które ssały:
1. Budynek. Orgowie kiepsko dogadali się z dyrekcją - fajna szkoła z bardzo szerokimi korytarzami była niedostępna dla uczestników, a wszystkie punkty programu odbywały się w przylegającym do niej budynku który trochę przypominał nowszą, wyższą i przeszkloną wersję krakowskiej YMCA, z wąskimi korytarzami, dziwnym układem pomieszczeń i tak dalej. W efekcie, atmosfera trochę jak z ostatniego Imladrisu.
2. W konsekwencji, w ogóle nie było widać że na konwencie jest 565 osób - jakbym miał szacować na oko, powiedziałbym że jakieś 350. Siadł też, niestety, aspekt towarzyski - na korytarzach nie było po prostu gdzie porozmawiać, a zasuwanie piętro czy dwa w dół na placyk przed szkołą za każdym razem kiedy się kogoś spotka jest kiepskim rozwiązaniem.
3. Sleeproom otwarty od 23 do 11. Konsekwencja tego niedogadania co wyżej. Kwas, co tu dużo mówić.
4. Sporo zamieszania od strony orgów, z salami, miejscami do grania i drobnymi detalami. Ale nie narzekamy, bo Zioło zrobił pompki.
Wyszedłem z konwentu z minimalnym lootem: egzemplarzem "Previous Occupants" (który trafił do Iny) i bardzo wczesną betą gry TORa, "Mists".
W sumie, przyzwoicie.
niedziela, 19 września 2010
Orient Express na Innych Sferach
Tak, wiem, redundant kitteh is redundant. Ale zawsze warto napisać coś o Orient Expressie. Kompletna rozpiska na Inne Sfery wylądowała na blogu OE.
Ciekawe, na ile takie podejście (względem starych edycji: wywalenie ogólnej prelekcji OE, dodanie prelekcji o konkretnych tematach i wpisanie w rozpiskę związanych z nimi gier; względem FanFestu, uwzględnienie pewnej ilości sesji na życzenie) się sprawdzi.
Jeśli okaże się że średnio, w zapasie zostają Duże Iwenty, jak publiczne gry w Action Castle czy coś w stylu tournamentów (kiedy jednocześnie kilka grup gra w ten sam dungeon - nawet w przypadku gier dla hipsterów, jak Poison'd, Kagematsu czy Montsegur 1244, to może wyjść ciekawie, ze względu na sytuację startową). A jak nie, będzie się myśleć. Zresztą następna edycja pewnie najwcześniej wiosną, na Pyrkon, a może później.
Jeszcze jedno, jestem bardzo zadowolony z tej listy gier - zobaczymy, oczywiście, ile z nich faktycznie się odbędzie, ale w tej edycji nie ma żadnego OSR czy mało znanego mainstreamu. Indie kitteh is happy.
Ciekawe, na ile takie podejście (względem starych edycji: wywalenie ogólnej prelekcji OE, dodanie prelekcji o konkretnych tematach i wpisanie w rozpiskę związanych z nimi gier; względem FanFestu, uwzględnienie pewnej ilości sesji na życzenie) się sprawdzi.
Jeśli okaże się że średnio, w zapasie zostają Duże Iwenty, jak publiczne gry w Action Castle czy coś w stylu tournamentów (kiedy jednocześnie kilka grup gra w ten sam dungeon - nawet w przypadku gier dla hipsterów, jak Poison'd, Kagematsu czy Montsegur 1244, to może wyjść ciekawie, ze względu na sytuację startową). A jak nie, będzie się myśleć. Zresztą następna edycja pewnie najwcześniej wiosną, na Pyrkon, a może później.
Jeszcze jedno, jestem bardzo zadowolony z tej listy gier - zobaczymy, oczywiście, ile z nich faktycznie się odbędzie, ale w tej edycji nie ma żadnego OSR czy mało znanego mainstreamu. Indie kitteh is happy.
piątek, 2 kwietnia 2010
Orient Express how to
Chimera zastanawiał się ostatnio nad zorganizowaniem Orient Expressu na Dragonie i zapytał mnie o wskazówki. W sumie wrzucenie tu procedury (to za duże słowo; większość tego to truizmy) organizowania OE może być OK, zwłaszcza że jeśli będzie spisane, łatwiej będzie mi zobaczyć rzeczy do poprawienia (których na pewno jest sporo). Pomijam oczywiście kwestie samego tłumaczenia gier i prowadzenia, zakładam że wszyscy zainteresowani mają jakieś swoje sprawdzone sposoby. Komentarze mile widziane.
Standardowo zaczynamy jakieś dwa miesiące przed konwentem. Najlepiej, jeśli blok RPG organizuje ktoś znajomy, co minimalizuje - ale nie rozwiązuje w całości, por. Falkony - kwestie miejsca na granie i ułatwia komunikację. Wymagania są proste: sala albo dwie tylko na OE, jeśli to niemożliwe to przynajmniej dobrze oddzielone miejsca do grania, żadnych korytarzu w przejściu, ale piwnice są OK, + miejsce na tablicę OE + informacja w informatorze + prelekcja z prezentacją gier. Ani ducemu ani mnie nigdy nie zależało na jakichś specjalnych gratyfikacjach; zwyczaj jest taki, że jest 50% zniżki za jedną sesję, 100% za dwie. Jednak jeśli - jak Polcony (i z RPGowych, chyba tylko one) - konwent nie wierzy w wejściówki, Dobrym Zwyczajem jest trochę waluty konwentowej dla prowadzących.
Zależnie od wielkości i miejsca odbywania się konwentu, dobrze mieć rozpiskę sesji najpóźniej do miesiąca przed, i potwierdzenie od prowadzących na dwa tygodnie przed konem.
Do tygodnia przed imprezą info o OE leci na bloga polterowego i ewentualnie na forum / inne fora i serwisy. Naturalnie, obowiązkowo także na stronę konwentu. Nie mam sprawdzonej listy forów i miejsc w sieci - jeśli wrzucam info gdzie indziej, to raczej wtedy kiedy mi się przypomni. Zasadniczo e-fandom nie jest targetem OE, a nigdy nie byłem wystarczająco zdetereminowany żeby skakać po lokalnych forach klubów.
Dedykowana sala (a najlepiej dwie) na całość konwentu tylko i wyłącznie na OE to Dobry Układ. Na konwentach krakowskich i rzeszowskich nie przypominam sobie z tym problemu. Im większa impreza tym mniej przyjemnie się robi, gdzie szczytem niefajności (jak dotąd) są przejścia z Falkonami.
Prelekcja OE koniecznie musi odbyć się pierwszego dnia konwentu. Idealnie, najlepiej nie bezpośrednio po otwarciu, ale jako drugi lub trzeci z kolei punkt programu. Piątkowe sesje powinny zaczynać się 15 minut po prelekcji.
Ilość sesji zależy od skali konwentu, ale jest dość podobna: duże konwenty mają podobną ilość graczy co lokalne imprezy. Na trzydniowe konwenty skali Rkonu czy Constaru, wystarcza 1 sesja w piątek, 3-5 w sobotę, ewentualnie 1 w niedzielę (ale nie warto przywiązywać się do tego pomysłu). Na konwenty skali Falkonu dobrze mieć 2 sesje w piątek, 5-6 w sobotę, 2 w niedzielę i wtedy jedna z nich się odbędzie.
Nie mamy jakiegoś dobrego pomysłu na Games on Demand, poza (1) wrzuceniem slota z grą na życzenie lub (2) luźnym zbieraniem się na granie w zaanektowanej sali.
Tablica z rozpiską sesji OE jest prosta: jeden lub dwa duże kawałki papieru pakowego, do przyklejenia w widocznym miejscu, najlepiej blisko wejścia do konwentu, chyba że jest wydzielona specjalna RPGowa część. Jeśli tablica OE jest zaznaczona na planie w informatorze to jest idealnie, ale to dość trudne do osiągnięcia, szczególnie jeśli nie zna się szkoły. Standy są super, ale prawie nigdy ich nie ma, a jeśli są to zajęte, więc można na nie nie liczyć. Przyklejenie wszystkich kartek z sesjami, opisem inicjatywy i całą resztą to, zależnie od stopnia upośledzenia manualnego i dostępnych randomowych osób, od 15 do 40 minut roboty. Naprawdę lepiej zrobić to na konwencie niż w domu. To trywialne, ale lepiej mieć prywatną taśmę dwustronną i nożyczki.
Potem można się przejść po szkole i przykleić kartki "Sesje Orient Expressu" na dedykowanych salach (jeśli je mamy) i promocyjne o inicjatywie, najlepiej - jeśli ją znamy uprzednio - z lokalizacją tablicy (dopisywanie czegoś markerami wygląda syfsko i nie-pro) po szkole, głównie na skrzyżowaniach korytarzy / schodach / koło sal prelekcyjnych bloku RPG. Wszystkie muszą być kolorowe.
Potem można spokojnie tłumaczyć i grać, jeśli tylko nie okaże się że organizatorzy konu nie umieją iniektywnie posłać punktów programu w dostępne sale. Chyba nie trzeba mówić o sprzątnięciu post factum sali OE ze śmieci, jak karty postaci i opakowania po chipsach, ale z drugiej strony, pamiętając co krakowscy larpowcy zostawili po sobie na Rkonie, może niekoniecznie jest to tak oczywiste...
Rzadko kiedy wrzucam do sieci podsumowania po imprezie; być może to błąd, ale, jak pisałem wyżej, nie traktuję promocji w sieci jako efektywnego narzędzia dla OE. Wiem że większości osób które podczas OE u mnie grały nie widzę w sieci rpgowej, wiem także że nie widuję większości aktywnego sieciowo fandomu na konwentach. A skoro OE nie ma własnego wykrojonego kawałka netu, nie widzę powodu żeby wysilać się na tym polu.
Nie robiliśmy tego do tej pory, bo chłopaki z Lans Macabre względnie niedawno (po Polconie w Łodzi) zaczęli poważnie działać, ale warto w różny sposób uzgadniać te inicjatywy. Jeśli jeszcze-nienazwany-supertajny-konwent-w-Tarnowie dojdzie do skutku, prawdopodobnie spróbujemy tam jakoś wspólnie zadziałać. Docelowo, widziałbym w tym szansę na zrobienie w tym kraju Games on Demand jak należy, ale to odległa przyszłość.
Przy okazji, to-co-przydałoby-się-Orient-Expressowi-a-czego-nigdy-z-lenistwa-lub-głupoty-nie-chciało-mi-się-zrobić:
- t-shirty inicjatywy, albo chociaż z logo Go Play;
- coś co od dawna mieliśmy zrobić: ładne identyfikatory prowadzących, zalaminowane i tak dalej;
- miejsce w sieci - orient.polter.pl albo niezależne forum - ta idea zdechła dość dawno, z różnych powodów, a razem z nią zdechły wizytówki OE;
- tłumaczenia gier: tu zadecydowało po części moje zniechęcenie do fandomu rpgowego, po części wypadki losowe (przepisywanie gier, pożary i takie tam). Powoli zastanawiam się nad powrotem do myślenia nad tą częścią, chociaż jestem raczej pesymistycznie nastawiony (co niekoniecznie jest dobrym punktem wyjścia).
Zacząłem się także zastanawiać nad statystykami z - hej, to już dwa lata? wow! - Orient Expressu. Wyszło mi coś takiego:
- 10 osób regularnie prowadzących, plus dwie będące w trakcie wciągania się w inicjatywę, plus od pięciu w górę które prowadziły tylko na jednej edycji (albo w myślach nie mam ich zakodowanych jako stałej ekipy OE);
- 2 z Lublina, 4 z Krakowa (jedna łamana na Kielce), 1 z Puław, 1 z Gliwic, 2 z Warszawy;
- łącznie ponad 30 różnych gier na co najmniej 10 odsłonach OE (w Krakowie, Łodzi, Rzeszowie, Lublinie i coś na pewno przegapiłem). Z tego, dwie z nich to gry polskojęzyczne, jedna wydana drukiem (Klanarchia, ...o straconych latach); wydanie tłumaczeń dwóch anglojęzycznych zostało zapowiedziane / jest w trakcie wydawania (Savage Worlds, D&D 4.0). Do tej listy wliczam gry które były prowadzone oficjalnie (w ramach rozpiski konwentu) bądź dla spotkanych na konwencie osób, i wliczam też osoby które są w trakcie wciągania się w OE. Być może sesje jakichś z tych gier w końcu się nie odbyły, ale interesuje mnie raczej szerokość oferty programowej.
- z ciekawości, lista pozostałych, bez żadnego specjalnego porządku: In a Wicked Age, Dread, InSpectres, Ganakagok, Dirty Secrets, FATE, Burning Empires, Apocalypse World, Maid RPG, Polaris, 3:16, Dogs in the Vineyard, Poison'd, The Shadow of Yesterday, Houses of the Blooded, Montsegur 1244, Unhallowed Metropolis, WWE: Know Your Role, Dread: The First Book of Pandemonium, Og, Trail of Cthulhu, Compass Gods, The Shab-al-Hiri Roach, Shotgun Diaries, Mouse Guard, My Life with Master, Big Mutherfuckin' Crab Truckers, 44: A Game of Automatic Fear, Wilderness of Mirrors.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany, na potrzeby przyszłych edycji powoli piszę sobie googledocument z kontaktami i prowadzonymi grami.
Standardowo zaczynamy jakieś dwa miesiące przed konwentem. Najlepiej, jeśli blok RPG organizuje ktoś znajomy, co minimalizuje - ale nie rozwiązuje w całości, por. Falkony - kwestie miejsca na granie i ułatwia komunikację. Wymagania są proste: sala albo dwie tylko na OE, jeśli to niemożliwe to przynajmniej dobrze oddzielone miejsca do grania, żadnych korytarzu w przejściu, ale piwnice są OK, + miejsce na tablicę OE + informacja w informatorze + prelekcja z prezentacją gier. Ani ducemu ani mnie nigdy nie zależało na jakichś specjalnych gratyfikacjach; zwyczaj jest taki, że jest 50% zniżki za jedną sesję, 100% za dwie. Jednak jeśli - jak Polcony (i z RPGowych, chyba tylko one) - konwent nie wierzy w wejściówki, Dobrym Zwyczajem jest trochę waluty konwentowej dla prowadzących.
Zależnie od wielkości i miejsca odbywania się konwentu, dobrze mieć rozpiskę sesji najpóźniej do miesiąca przed, i potwierdzenie od prowadzących na dwa tygodnie przed konem.
Do tygodnia przed imprezą info o OE leci na bloga polterowego i ewentualnie na forum / inne fora i serwisy. Naturalnie, obowiązkowo także na stronę konwentu. Nie mam sprawdzonej listy forów i miejsc w sieci - jeśli wrzucam info gdzie indziej, to raczej wtedy kiedy mi się przypomni. Zasadniczo e-fandom nie jest targetem OE, a nigdy nie byłem wystarczająco zdetereminowany żeby skakać po lokalnych forach klubów.
Dedykowana sala (a najlepiej dwie) na całość konwentu tylko i wyłącznie na OE to Dobry Układ. Na konwentach krakowskich i rzeszowskich nie przypominam sobie z tym problemu. Im większa impreza tym mniej przyjemnie się robi, gdzie szczytem niefajności (jak dotąd) są przejścia z Falkonami.
Prelekcja OE koniecznie musi odbyć się pierwszego dnia konwentu. Idealnie, najlepiej nie bezpośrednio po otwarciu, ale jako drugi lub trzeci z kolei punkt programu. Piątkowe sesje powinny zaczynać się 15 minut po prelekcji.
Ilość sesji zależy od skali konwentu, ale jest dość podobna: duże konwenty mają podobną ilość graczy co lokalne imprezy. Na trzydniowe konwenty skali Rkonu czy Constaru, wystarcza 1 sesja w piątek, 3-5 w sobotę, ewentualnie 1 w niedzielę (ale nie warto przywiązywać się do tego pomysłu). Na konwenty skali Falkonu dobrze mieć 2 sesje w piątek, 5-6 w sobotę, 2 w niedzielę i wtedy jedna z nich się odbędzie.
Nie mamy jakiegoś dobrego pomysłu na Games on Demand, poza (1) wrzuceniem slota z grą na życzenie lub (2) luźnym zbieraniem się na granie w zaanektowanej sali.
Tablica z rozpiską sesji OE jest prosta: jeden lub dwa duże kawałki papieru pakowego, do przyklejenia w widocznym miejscu, najlepiej blisko wejścia do konwentu, chyba że jest wydzielona specjalna RPGowa część. Jeśli tablica OE jest zaznaczona na planie w informatorze to jest idealnie, ale to dość trudne do osiągnięcia, szczególnie jeśli nie zna się szkoły. Standy są super, ale prawie nigdy ich nie ma, a jeśli są to zajęte, więc można na nie nie liczyć. Przyklejenie wszystkich kartek z sesjami, opisem inicjatywy i całą resztą to, zależnie od stopnia upośledzenia manualnego i dostępnych randomowych osób, od 15 do 40 minut roboty. Naprawdę lepiej zrobić to na konwencie niż w domu. To trywialne, ale lepiej mieć prywatną taśmę dwustronną i nożyczki.
Potem można się przejść po szkole i przykleić kartki "Sesje Orient Expressu" na dedykowanych salach (jeśli je mamy) i promocyjne o inicjatywie, najlepiej - jeśli ją znamy uprzednio - z lokalizacją tablicy (dopisywanie czegoś markerami wygląda syfsko i nie-pro) po szkole, głównie na skrzyżowaniach korytarzy / schodach / koło sal prelekcyjnych bloku RPG. Wszystkie muszą być kolorowe.
Potem można spokojnie tłumaczyć i grać, jeśli tylko nie okaże się że organizatorzy konu nie umieją iniektywnie posłać punktów programu w dostępne sale. Chyba nie trzeba mówić o sprzątnięciu post factum sali OE ze śmieci, jak karty postaci i opakowania po chipsach, ale z drugiej strony, pamiętając co krakowscy larpowcy zostawili po sobie na Rkonie, może niekoniecznie jest to tak oczywiste...
Rzadko kiedy wrzucam do sieci podsumowania po imprezie; być może to błąd, ale, jak pisałem wyżej, nie traktuję promocji w sieci jako efektywnego narzędzia dla OE. Wiem że większości osób które podczas OE u mnie grały nie widzę w sieci rpgowej, wiem także że nie widuję większości aktywnego sieciowo fandomu na konwentach. A skoro OE nie ma własnego wykrojonego kawałka netu, nie widzę powodu żeby wysilać się na tym polu.
Nie robiliśmy tego do tej pory, bo chłopaki z Lans Macabre względnie niedawno (po Polconie w Łodzi) zaczęli poważnie działać, ale warto w różny sposób uzgadniać te inicjatywy. Jeśli jeszcze-nienazwany-supertajny-konwent-w-Tarnowie dojdzie do skutku, prawdopodobnie spróbujemy tam jakoś wspólnie zadziałać. Docelowo, widziałbym w tym szansę na zrobienie w tym kraju Games on Demand jak należy, ale to odległa przyszłość.
Przy okazji, to-co-przydałoby-się-Orient-Expressowi-a-czego-nigdy-z-lenistwa-lub-głupoty-nie-chciało-mi-się-zrobić:
- t-shirty inicjatywy, albo chociaż z logo Go Play;
- coś co od dawna mieliśmy zrobić: ładne identyfikatory prowadzących, zalaminowane i tak dalej;
- miejsce w sieci - orient.polter.pl albo niezależne forum - ta idea zdechła dość dawno, z różnych powodów, a razem z nią zdechły wizytówki OE;
- tłumaczenia gier: tu zadecydowało po części moje zniechęcenie do fandomu rpgowego, po części wypadki losowe (przepisywanie gier, pożary i takie tam). Powoli zastanawiam się nad powrotem do myślenia nad tą częścią, chociaż jestem raczej pesymistycznie nastawiony (co niekoniecznie jest dobrym punktem wyjścia).
Zacząłem się także zastanawiać nad statystykami z - hej, to już dwa lata? wow! - Orient Expressu. Wyszło mi coś takiego:
- 10 osób regularnie prowadzących, plus dwie będące w trakcie wciągania się w inicjatywę, plus od pięciu w górę które prowadziły tylko na jednej edycji (albo w myślach nie mam ich zakodowanych jako stałej ekipy OE);
- 2 z Lublina, 4 z Krakowa (jedna łamana na Kielce), 1 z Puław, 1 z Gliwic, 2 z Warszawy;
- łącznie ponad 30 różnych gier na co najmniej 10 odsłonach OE (w Krakowie, Łodzi, Rzeszowie, Lublinie i coś na pewno przegapiłem). Z tego, dwie z nich to gry polskojęzyczne, jedna wydana drukiem (Klanarchia, ...o straconych latach); wydanie tłumaczeń dwóch anglojęzycznych zostało zapowiedziane / jest w trakcie wydawania (Savage Worlds, D&D 4.0). Do tej listy wliczam gry które były prowadzone oficjalnie (w ramach rozpiski konwentu) bądź dla spotkanych na konwencie osób, i wliczam też osoby które są w trakcie wciągania się w OE. Być może sesje jakichś z tych gier w końcu się nie odbyły, ale interesuje mnie raczej szerokość oferty programowej.
- z ciekawości, lista pozostałych, bez żadnego specjalnego porządku: In a Wicked Age, Dread, InSpectres, Ganakagok, Dirty Secrets, FATE, Burning Empires, Apocalypse World, Maid RPG, Polaris, 3:16, Dogs in the Vineyard, Poison'd, The Shadow of Yesterday, Houses of the Blooded, Montsegur 1244, Unhallowed Metropolis, WWE: Know Your Role, Dread: The First Book of Pandemonium, Og, Trail of Cthulhu, Compass Gods, The Shab-al-Hiri Roach, Shotgun Diaries, Mouse Guard, My Life with Master, Big Mutherfuckin' Crab Truckers, 44: A Game of Automatic Fear, Wilderness of Mirrors.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany, na potrzeby przyszłych edycji powoli piszę sobie googledocument z kontaktami i prowadzonymi grami.
poniedziałek, 15 marca 2010
Po Rkonie
Rkon był fajny. Śnieg był fajny i Rzeszów był fajny, i to że byliśmy tak zajęci graniem że nie pomyśleliśmy nawet o wyjściu do knajpy też było fajne.
Ta edycja Orient Expressu była pełna dość nieoczekiwanych twistów. Mieliśmy zaplanowane 8 sesji: 2 w piątek, 4 w sobotę, 2 w niedzielę. Byłoby 10, ale niestety chimera z powodów zdrowotnych nie mógł przyjechać. A więc, w piątek odbyły się dwie sesje, ale inne niż planowano: zamiast Polaris i My Life with Master, In a Wicked Age i Montsegur 1244. Podobnie w sobotę: mieliśmy Maid, Houses of the Blooded i Montsegur 1244 zgodnie z rozkładem, ale zamiast ...o straconych latach, WWE: Know Your Role (to dość zabawna zmiana). Notabene, WWE pewnie na stałe wejdzie do harmonogramu OE. W niedzielę za to było jak zwykle na konwentach, ale nikt z nas powaznie nie liczył na to że te sesje się odbędą ;-) W efekcie, 6 na 8. Nieźle. W sumie nie wiem czy lucek w końcu prowadził WoM czy nie, więc 6,5 na 8.
Ale oprócz tego wyszło trochę tak, że sala OE w której spaliśmy stała się jakby spontanicznym punktem zbierania do sesji. A więc, oprócz powyższych, mieliśmy trzecią sesję Montsegur 1244 i po jednej Ganakagok, Apocalypse World i 44: A Game of Automatic Fear. I dwa razy, może nadużyję i ukradnę nazwę, role-playing poem - Big Mutherfuckin' Crab Truckers.
To było dość nieoczekiwane, ale OK. Fajne, bo odchodziło od OE w postaci zamkniętych slotów. Z drugiej strony, otwartość na przypadkowe osoby z zewnątrz była nieco mniejsza. Muszę zastanowić się nad czymś podobnym do larp roomu.
W efekcie, OE-oraz-krewni-i-znajomi-królika:
3 x Montsegur 1244
2 x Big Mutherfuckin' Crab Truckers
1 x Ganakagok
1 x Maid RPG
1 x Houses of the Blooded
1 x In a Wicked Age
1 x 44: A Game of Automatic Fear
1 x WWE: Know Your Role
1 x Apocalypse World
Oprócz tego, ludzie na konwencie grali dużo w Wolsunga. Nie wiem czy odbywały się zwykłe sesje metodą karteczkową, nie zauważyłem akredytacji MG ani czegoś podobnego, ale nie szukałem, no i zgubiłem informator i nie bardzo mam jak sprawdzić.
Video o "najfajniejszej rzeczy na Rkonie" wrzucę we wtorek albo środę, razem z krótką listą rzeczy które muszę zrobić lepiej następnym razem. Mam też parę uwag po prelekcji w niedzielę rano, ale chyba rozwiną się do postaci mini wpisów.
Ta edycja Orient Expressu była pełna dość nieoczekiwanych twistów. Mieliśmy zaplanowane 8 sesji: 2 w piątek, 4 w sobotę, 2 w niedzielę. Byłoby 10, ale niestety chimera z powodów zdrowotnych nie mógł przyjechać. A więc, w piątek odbyły się dwie sesje, ale inne niż planowano: zamiast Polaris i My Life with Master, In a Wicked Age i Montsegur 1244. Podobnie w sobotę: mieliśmy Maid, Houses of the Blooded i Montsegur 1244 zgodnie z rozkładem, ale zamiast ...o straconych latach, WWE: Know Your Role (to dość zabawna zmiana). Notabene, WWE pewnie na stałe wejdzie do harmonogramu OE. W niedzielę za to było jak zwykle na konwentach, ale nikt z nas powaznie nie liczył na to że te sesje się odbędą ;-) W efekcie, 6 na 8. Nieźle. W sumie nie wiem czy lucek w końcu prowadził WoM czy nie, więc 6,5 na 8.
Ale oprócz tego wyszło trochę tak, że sala OE w której spaliśmy stała się jakby spontanicznym punktem zbierania do sesji. A więc, oprócz powyższych, mieliśmy trzecią sesję Montsegur 1244 i po jednej Ganakagok, Apocalypse World i 44: A Game of Automatic Fear. I dwa razy, może nadużyję i ukradnę nazwę, role-playing poem - Big Mutherfuckin' Crab Truckers.
To było dość nieoczekiwane, ale OK. Fajne, bo odchodziło od OE w postaci zamkniętych slotów. Z drugiej strony, otwartość na przypadkowe osoby z zewnątrz była nieco mniejsza. Muszę zastanowić się nad czymś podobnym do larp roomu.
W efekcie, OE-oraz-krewni-i-znajomi-królika:
3 x Montsegur 1244
2 x Big Mutherfuckin' Crab Truckers
1 x Ganakagok
1 x Maid RPG
1 x Houses of the Blooded
1 x In a Wicked Age
1 x 44: A Game of Automatic Fear
1 x WWE: Know Your Role
1 x Apocalypse World
Oprócz tego, ludzie na konwencie grali dużo w Wolsunga. Nie wiem czy odbywały się zwykłe sesje metodą karteczkową, nie zauważyłem akredytacji MG ani czegoś podobnego, ale nie szukałem, no i zgubiłem informator i nie bardzo mam jak sprawdzić.
Video o "najfajniejszej rzeczy na Rkonie" wrzucę we wtorek albo środę, razem z krótką listą rzeczy które muszę zrobić lepiej następnym razem. Mam też parę uwag po prelekcji w niedzielę rano, ale chyba rozwiną się do postaci mini wpisów.
piątek, 25 grudnia 2009
Orient Express?
Zastanawiałem się ostatnio nad kształtem Orient Expressu i nad tym czy w ogóle warto kontynuować tę inicjatywę w obecnej postaci.
Nie jestem w pełni zadowolony z tego jak to wszystko wygląda obecnie. Sądzę że dotychczasowa formuła nieco się przejadła, zostawia małe pole do manewru i niejako zastyga w obecnej formie, ze stałymi prowadzącymi i powracającymi graczami. Niezobowiązujące prowadzenie fajnych gier jest spoko, ale przypadki z ostatniego Polconu i (w szczególności) Falkonu sprawiają że wydaje się nieco mniej spoko. Mam po prostu coraz mniej ochoty na zabawę w przepychanki z blokami RPG różnych konwentów.
Mam dwie główne wizje kształtu inicjatywy, i obie wydają mi się nierealne. Myślę że obecnie OE jest niejako w rozkroku pomiędzy nimi.
W obu przypadkach chciałbym mieć OE jako inicjatywę zbliżoną stylem wykonania do Games on Demand (i to jest ten nierealny fragment). A więc większa elastyczność terminów prowadzonych gier i lepsze dostosowanie gry do grających osób. Naturalnie, problemem jest niewielka znajomość oferowanych przez nas gier, a bez niej wybór traci sens. Podobnie sensu nie ma ogólne opisywanie proponowanych gier dla każdej kolejnej grupy, szczególnie jeśli tych gier byłoby dwadzieścia. Rozwiązania z kartkami z opisem dwudziestu gier nie umiem potraktować w pełni poważnie.
Pierwsza wizja to OE jako inicjatywa możliwie szeroka tematycznie. Wtedy jest w OE miejsce na OSR, na jeepform, na mało znane w Polsce gry mainstreamowe (nie mam na myśli Savage Worlds, które prowadziliśmy kilkakrotnie, ale Champions czy Pendragona czy GURPS). Taki OE doskonale idzie pod rękę np. z inicjatywą Lans Macabre (z zastrzeżeniem że jest tak o tyle, o ile to co usłyszałem od Wojtka Rzadka podczas powrotu z Polconu jest aktualne). Faktycznie, sądzę że już w tej chwili OE jest bardzo bliski takiej postaci jeśli chodzi o tematykę.
Druga wizja to OE jako promowanie gier indie w znaczeniu gier Forge'owych. Podstawową zaletą takiego podejścia jest niszowość i wyraźna tożsamość inicjatywy. Wiadomo czego się nie dostanie na sesji OE. Wada jest jedna - doskonale wyrażona przez podstawowe pytanie Darkena, co dalej? Nie mamy do zaoferowania ani fajnych gier w wersji polskiej, ani rozsądnych cenowo oryginałów (możemy mieć kilka tłumaczeń, ale będzie to bardzo dalekie od całego spektrum różnorodności Forge'a). A bez tego cały osiągnięty efekt prawie na pewno zanika najdalej parę dni po konwencie.
OE może być niezłym wsparciem dla tłumaczeń różnych gier. Ale nie jestem ostatnio przekonany że w ogóle warto tłumaczyć jakiekolwiek gry na polski. OE może być fajnym narzędziem do testowania gier. Ale, oczywiście, nie jestem designerem. OE może być przydatne jako forma promocji. Ale naturalnie nie jestem wydawcą. Podstawowe pytanie jakie chyba powinienem sobie zadać brzmi: po co mi Orient Express i czy jest jeszcze coś co chciałbym przez OE osiągnąć.
Nie jestem w pełni zadowolony z tego jak to wszystko wygląda obecnie. Sądzę że dotychczasowa formuła nieco się przejadła, zostawia małe pole do manewru i niejako zastyga w obecnej formie, ze stałymi prowadzącymi i powracającymi graczami. Niezobowiązujące prowadzenie fajnych gier jest spoko, ale przypadki z ostatniego Polconu i (w szczególności) Falkonu sprawiają że wydaje się nieco mniej spoko. Mam po prostu coraz mniej ochoty na zabawę w przepychanki z blokami RPG różnych konwentów.
Mam dwie główne wizje kształtu inicjatywy, i obie wydają mi się nierealne. Myślę że obecnie OE jest niejako w rozkroku pomiędzy nimi.
W obu przypadkach chciałbym mieć OE jako inicjatywę zbliżoną stylem wykonania do Games on Demand (i to jest ten nierealny fragment). A więc większa elastyczność terminów prowadzonych gier i lepsze dostosowanie gry do grających osób. Naturalnie, problemem jest niewielka znajomość oferowanych przez nas gier, a bez niej wybór traci sens. Podobnie sensu nie ma ogólne opisywanie proponowanych gier dla każdej kolejnej grupy, szczególnie jeśli tych gier byłoby dwadzieścia. Rozwiązania z kartkami z opisem dwudziestu gier nie umiem potraktować w pełni poważnie.
Pierwsza wizja to OE jako inicjatywa możliwie szeroka tematycznie. Wtedy jest w OE miejsce na OSR, na jeepform, na mało znane w Polsce gry mainstreamowe (nie mam na myśli Savage Worlds, które prowadziliśmy kilkakrotnie, ale Champions czy Pendragona czy GURPS). Taki OE doskonale idzie pod rękę np. z inicjatywą Lans Macabre (z zastrzeżeniem że jest tak o tyle, o ile to co usłyszałem od Wojtka Rzadka podczas powrotu z Polconu jest aktualne). Faktycznie, sądzę że już w tej chwili OE jest bardzo bliski takiej postaci jeśli chodzi o tematykę.
Druga wizja to OE jako promowanie gier indie w znaczeniu gier Forge'owych. Podstawową zaletą takiego podejścia jest niszowość i wyraźna tożsamość inicjatywy. Wiadomo czego się nie dostanie na sesji OE. Wada jest jedna - doskonale wyrażona przez podstawowe pytanie Darkena, co dalej? Nie mamy do zaoferowania ani fajnych gier w wersji polskiej, ani rozsądnych cenowo oryginałów (możemy mieć kilka tłumaczeń, ale będzie to bardzo dalekie od całego spektrum różnorodności Forge'a). A bez tego cały osiągnięty efekt prawie na pewno zanika najdalej parę dni po konwencie.
OE może być niezłym wsparciem dla tłumaczeń różnych gier. Ale nie jestem ostatnio przekonany że w ogóle warto tłumaczyć jakiekolwiek gry na polski. OE może być fajnym narzędziem do testowania gier. Ale, oczywiście, nie jestem designerem. OE może być przydatne jako forma promocji. Ale naturalnie nie jestem wydawcą. Podstawowe pytanie jakie chyba powinienem sobie zadać brzmi: po co mi Orient Express i czy jest jeszcze coś co chciałbym przez OE osiągnąć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)