piątek, 6 listopada 2015

"Docieranie się" patcha

Powoli zmienia się moje podejście do patchów w modularze.

Na początku zmieniałem patche po kilka razy dziennie. Pewnie w jakiejś mierze to był efekt nowości: a co się stanie jeśli będę kontrolować VCA szumem? A jakby tak wzajemnie zsynchronizować oba VCO? A może podzielę sygnał zegara tak, żeby najpierw jedno EG kontrolowało otwieranie się jednego filtra, drugie drugiego, a potem oba naraz? A ten moduł to co właściwie robi? W efekcie: ciągłe przepinanie kabli i zazwyczaj nijaki efekt.

Teraz spędzam dużo czasu z jednym patchem, powoli eksplorując go i dostosowując. Oczywiście, czasami jedna zmiana, np. częstotliwość LFO, całkowicie zmienia charakter patcha. A czasami zmieniając kilka parametrów można dostać coś podobnego, ale znacznie ciekawszego. Większość obecnego siedzi tam od tygodnia - dzisiaj usiadłem tylko na chwilę, a wstałem po dwóch godzinach. Przy tej częstotliwości LFO S&H daje fajny rytmiczny efekt; jeśli przyciszę nieco ten głos, to zmieniając zakres oscylatora dostaję coś ciekawego muzycznie... ale wtedy ten sygnał z EG to nic dobrego jednak nie dodaje, może to usunę...

To sprawia, że kiedy przyjdzie czas żeby wypiąć kable i zacząć od nowa, na chwilę nawet zrobi się żal.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza