niedziela, 13 marca 2016

Moje GSB: ogólnie

W sierpniu 2015 przeszedłem Główny Szlak Beskidzki. Musiałem wepchnąć GSB między konferencję a egzamin, więc chcąc nie chcąc wybrałem nieco bardziej intensywną wersję, czyli 16 dni marszu + 2 dni zapasu. 16 wystarczyło, nawet z kilkoma luźniejszymi odcinkami - myślę że jakbym się uparł to ściąłbym jeszcze dzień czy dwa.

GSB to bardzo fajny szlak, chociaż ma kilka słabszych odcinków (zwłaszcza Jordanów-Rabka, chociaż poprawiono go i jest trochę mniej łażenia asfaltem niż kiedyś). Druga połowa sierpnia to dobry czas - co prawda dzień robi się już nieco krótki, w zamian za to zazwyczaj jest sucho: ja miałem dwa odrobinę deszczowe dni, ale żadnej poważniejszej zlewki.

To było moje pierwsze dłuższe (więcej niż 5 dni ciągiem) przejście górskie, ale na pewno nie ostatnie.

Highlight to końcówka w Bieszczadach - na Polanie Wetlińskiej załapałem się na zachód słońca:


pełnię księżyca:



i wschód słońca:



Krótkie podsumowanie:
Dni: 16
Wydanych pln: lekką ręką koło 1000 (z tego tak z połowa na noclegi)
Kleszczy: 1
Wywrotek: 0
Waga plecaka: 7.8 kg (z kijkami i ciezkimi butami, ale bez wody i jedzenia)

Fotka na początku:

I fotka na końcu:





Zgodnie z tą listą, od 2010 roku jestem 302 osobą której po przejściu całego szlaku w mniej niż 21 dni chciało się iść do PTTK żeby to potwierdzić.

Napiszę (kiedyś) post o sprzęcie, recenzję przewodnika Compassu, oraz relację.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza