wtorek, 6 lipca 2010

Ah Cama-Sotz - [2007] - Dead Cities

Z Ah Cama-Sotz mam tak, jak z Hybryds, This Morn' Omina czy Empusae: początki są fajne, a potem rzadko kiedy jest lepiej, co sprawia że z dość dużą nieufnością patrzę na ich nowe płyty. Np., jeśli mowa o Ah Cama-Sotz, "Declaration of Innocence" z okolic 2008 dość mocno mnie zawiodło - nijakie, pełne pretensjonalnego i nudnego ambientu, raczej strata czasu. Ale "Dead Cities" to chyba najlepszy materiał tego projektu z jakim się zetknąłem: trochę przesterownych wokali, powernoise'owe, imprezowe rytmy, trochę dodatkowych przesterów i linii melodycznych. Efekt jest dość pobudzający i energetyczny, żywiołowy, na pewno dobry koncertowo. Ogólnie, trochę podobny do co fajniejszych, żywszych momentów z płyt Camanecroszcope. Jak na coś do czego przyczepia się etykietkę "ritual ambient", myślę że warto.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza