piątek, 30 lipca 2010

M. Peake "Gormenghast"

Skończyłem niedawno "Gormenghast" Peake'a. Dowiedziałem się o tym autorze przypadkiem, przy jakiejś rozmowie o Mieville'u, i bez problemu ustrzeliłem dwa z trzech tomów w Taniej Książce. Zaskakujące, że Peake nie jest jakoś bardziej popularny, przy obecnej modzie na New Weird - wiele częstych New Weirdowych motywów, jak rytualizacja świata, odrealnione dekoracje, zabaw nastrojem i surrealizmem, bez problemu daje się tu odnaleźć, i na pewno nie przypadkowo Mieville w "Perdido Street Station" wymienia Peake'a jako inspirację. "Gormenghast" jest trochę jak powieść gotycka, z jej całym arsenałem środków i motywów - wielkie stare zamki, karły, topory, hrabiny, do tego wszystkiego dorzucony motyw buntu, i jakieś starożytne zasady o zapomnianych źródłach, które rządzą życiem zamku, i codzienność mieszkańców, esp. szkoła + grono profesorskie, trochę jakby wyjęte z Gombrowicza. Naprawdę niezła rzecz, zabieram się do trzeciego tomu. Jeden błąd jaki zrobiłem, to czytanie w złej kolejności: drugi, trzeci, pierwszy (pierwszego jeszcze nie mam), ale w tym przypadku to chyba nie jest duży problem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza