wtorek, 23 marca 2010

W. Pielewin "Mały palec Buddy"

Skończyłem czytać "Mały palec Buddy" Pielewina. Wrażenia:
- to jedna z tych książek które będę mógł czytać wielokrotnie. wydaje mi się że za pierwszym razem mnóstwo ważnych rzeczy mi umknęło;
- opinia KP - w skrócie: że to oświecająca i genialna książka - może jest trafna, ale nie uderzyło mnie to aż tak bardzo, przynajmniej jak dotąd - znaczy się, nie zostałem oświecony. oświecenie przyjdzie za drugim czytaniem;
- zabawa odniesieniami jest cudowna. "Dlatego właśnie rysujemy Arystotelesa. Bo przed nim żadnej substancji nie było" i tym podobne, jest takiego dobra mnóstwo - choćby dlatego warto przeczytać, a w tym świetle to że ze strony na stronę jest coraz lepiej wydaje się tylko dodatkiem;
- książka w której pojawia się baron Ungern von Sternberg ma duży plus za samo to!;
- aha, i dowcip o mapach rewolucjonistycznej armii jest świetny;
- rozumiem już dlaczego KP i LW nie podali mi żadnego powodu dla którego ta książka jest must read; po przeczytaniu, też mam taką opinię, a jednak chyba nie umiałbym jej uzasadnić (co częściowo widać po miałkości wrażeń powyżej).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza