piątek, 9 kwietnia 2010

S. Delany "Gwiazda imperium"

"Gwiazdę imperium" dorzuciłem dość przypadkowo do paru innych rzeczy ("Kroniki Majipooru", "Tygrysy morza" i takie tam) w Fankomiksie i, konsekwentnie traktując ją jako zapychacz, przeczytałem dopiero niedawno. Błąd. Luźne skojarzenie z Lemem, ale to chyba tylko dlatego że jakoś tak defaultowo dobre rzeczy kojarzą mi się z Lemem. Chociaż może są jakieś podobieństwa do  Ijona Tichego? Bardzo podoba mi się zamysł konstrukcyjny całości zdarzeń (poudaję spoiler free i nie napiszę nic o pętelkach). "Gwiazda" jest stosunkowo mała - krótka lektura, na max dwie godziny, ale jak na tak niewielką rzecz, całkiem ładnie układa w się spójną całość i dostarcza paru fajnych poziomów do interpretowania różnych detali. Także, coś co dawno mi się nie zdarzyło jeśli chodzi o przekład z angielskiego - duży plus za tłumaczenie: rozdrożność, parodrożność i wielodrożność są naprawdę nieźle pomyślane, i posłowie też unika translatorskiego emo. Wydanie jest z 1992, i cóż, gdzieś po drodze straszne rzeczy stały się z tłumaczeniami z jezyka language. Mam nadzieję że nic podobnego nie stanie się z tymi mniej popularnymi, jak języki skandynawskie, turecki czy węgierski...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza