niedziela, 19 września 2010

Penjaga Insaf - [2005] - To Whom It May Concern

Penjaga Insaf to projekt w którym macza palce jeden z ludzi z Herbst9 i Land:Fire, co w praktyce daje gwarancję przynajmniej fajnych dźwięków, a jeśli to nie przekonuje, wystarczy popatrzeć na wydawcę. W tym roku wyszedł drugi album, i co najmniej daje radę (nabazgram wkrótce coś o "Sama Sadja" zresztą). Ale na "To Whom It May Concern" jest dość ciężko, zwłaszcza porównując z innymi rzeczami z Loki z ostatnich paru lat, różnymi Fjernlys albo Antlers Mulm. Jest trochę jak Lustmord albo Nordvargr, albo jakby z Land:Fire wyjąć noise'y i elektronikę. Narastające i znikające plamy, trochę syczenia i chrobotania. Większe zarysy melodii pojawiają się gdzieś koło połowy albumu i trochę przypominają rogi z "Heresy" albo niektóre motywy ze "Stalkera", i potem jest stopniowe opadanie napięcia, tak że płyta niepostrzeżenie przechodzi w kolejną na playliście. Nic wybitnego tam nie ma, ale to kawałek porządnie zrobionego dark ambientu, i można śmiało poświęcić na to trochę czasu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza