czwartek, 30 września 2010

Robert Rich - [2010] - Ylang

Jestem fanboyem Roberta Richa i łykam wszystko co nagra, i nie inaczej jest z tegorocznym "Ylang". Nie żeby jakoś znacząco różniło się to od innych jego późnych rzeczy - jeśli ktoś chciałby krótkiego przeglądu, nie trafi chyba lepiej niż na "Music from Atlas Dei". Trochę typowyh dla Richa rytmów i motywów, tych kwalifikowanych czasem jako New Age, trochę udawanego tajemniczego Dalekiego Wschodu, gdzieniegdzie dodane klawisze i trochę wokali (co akurat jest słabszym elementem, nie sięgam po Richa żeby bawić się w atmosferę zadymionych knajp, a trochę taki efekt to tworzy). Ale słucha się tego dobrze, i rzecz jest przyjemna, chociaż zdecydowanie nie poleciłbym jej na początek znajomości z Richem - gość ma dużo lepszych rzeczy. I tak bardzo chciałbym żeby ktoś ściągnął go na koncert do Polski, ech.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza