wtorek, 7 grudnia 2010

R. Kosik "Mars"

Przeczytałem "Marsa" Kosika. Ogólnie z książek o Marsie, chyba moje wyobrażenia zostały najmocniej ukształtowane przez Lema i te fragmenty Pirxa które dzieją się na Marsie. "Kroniki marsjańskie" Bradbury'ego przeczytałem dopiero niedawno, a po trylogię marsjańską K. S. Robinsona planuję sięgnąć od paru lat, ale jakoś nie wychodzi. U Kosika są (po krótkim wstępie ze scenką rodzajową z okresu budowy kolonii i początku terraformowania) dwie główne części: spory polityczne wokół radykalnych planów terraformingu oraz zbliżający się koniec kolonii. Pierwsza bardziej mi się podobała, z subtelnym nawiązaniem do Bradbury'ego gdzieniegdzie. Zagrałbym coś takiego na Mars Colony. Druga ma dużo Eganowskich motywów, z rzeczywistością rozszerzoną i różnymi nakładkami, od strony estetyki - trochę "Blade Runner" / grafiki Gigera. Wyjaśnienie całości się trzyma, ale niekoniecznie jest bardzo eleganckie. Wciąż, masowe ludo... a, nieważne, to już chyba spojler. Ze zgrzytów: chyba tylko duchy pod koniec - miałem paskudne wrażenie deux ex machina i niespójności z całą resztą. Also, kopii "Czarnych oceanów" Dukaja. W sumie - niezłe czytadło do pociągu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza