poniedziałek, 24 maja 2010

T. Disch "Obóz koncentracji"

Spodziewałem się czegoś ciekawszego po Dischu - naczytałem się losowych wzmianek w różnych miejscach, jaki to on nie jest fajny i wyrafinowany i w ogóle. "Obóz koncentracji" nie zachęcił mnie do czytania dalej, może "Na skrzydłach pieśni" będzie lepsze. Albo fakt znalezienia tego w Taniej Książce ma znaczenie? Ale samo to nic nie rozstrzyga, przecież jest tam Egan, Martin, Ballard czy Mervyn Peake. To jest nawet tak, że sam pomysł Discha jest interesujący, postacie całkiem ciekawe, zakończenie niezłe, chociaż główny twist z panią psycholog średnio mnie przekonał. Problem jest taki, że Disch ostro pojechał z cytatami, luźnymi skojarzeniami, zabawą teoriami i najzwyklejszą grafomanią. Przebijanie się przez niektóre fragmenty było naprawdę ciężkie. Od nazistów przez Tomasza z Akwinu po bazylion poetów. Niby skonstruowana sytuacja doskonale to usprawiedliwia, ale nie bardzo mam siłę na przebijanie się przez tego typu strumienie świadomości. Ale może po prostu piszę tak, bo jestem za głupi żeby wyłapać wszystkie te odniesienia literackie. Nie jestem tylko przekonany, że to by cokolwiek zmieniło w moim odbiorze książki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza