czwartek, 5 sierpnia 2010

R. Bradbury "Kroniki marsjańskie"

Przeczytałem niedawno "Kroniki marsjańskie" Bradbury'ego. Moim zdaniem, brzydko się zestarzały: miałem trochę podobne wrażenia, co przy lekturze wczesnych opowiadań z "Arcydzieł" pod redakcją O. S. Carda - cokolwiek i gdziekolwiek się dzieje, scenerią są lata '50 w USA. Chyba retro sf nie będzie czymś dla mnie. Sporo fragmentów "Kronik" mi zgrzytało - np. ten z rekonstrukcją domu Usherów z Poego, rozumiem że Bradbury miał obsesję na punkcie niszczenia dóbr kultury (ten fragment spokojnie mógłby trafić do 451 stopni Fahrenheita), ale tutaj to po prostu nie pasuje. Nie lubię też książek która są tak jednoznaczne moralizatorsko; to wszystko sprawia, że lektura Bradbury'ego nie była dla mnie zbyt interesująca.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza