poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Yoko Tawada "Fruwająca dusza"

Przeczytałem "Fruwającą duszę" (chyba ostatnią nieznaną mi do tej pory pozycję Karakteru, tj. jesli nie liczyć Susan Sontag) i nie rozumiem tej książki. To nie jest tak, że mi się nie podoba, ale, nie bardzo wiem czemu, czytało mi się ją dość ciężko i powoli. W trakcie czytania myślałem, że widzę dwie warstwy: jedną o inicjacji i lekturze Księgi, drugą o współzawodnictwie i rywalizacji w grupie kobiet, ale po przeczytaniu zakończenia nie jestem już pewien, czy ta pierwsza faktycznie tam jest. Wygląda na to, że brakuje mi kontekstów do odczytania zachowań postaci, zmian w ich relacjach, erotyki jakiej sporo w tej książce. Może po prostu dlatego, że to w jakimś sensie głęboko kobieca powieść? Albo po prostu czytałem ją ze zbyt dugimi przerwami, i nie dostrzegam jakichś zależności.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza